Lekka przeginka pały. Wprawdzie nie popieram korzystania z telefonów w szkole również no ale bez jaj...telefon też bywa przydatny a co jak będzie potrzebny w trakcie powrotu do domu? (a niektórzy nie mają do szkoły "przez ulicę"). A te obecne zabawki to nie są stare dobre Nokie co baterię ładowałeś raz na tydzień.
Rozumiem, że problem ciebie dotyczy, skoro tak płytko go argumentujesz? Podpowiedzieć ci rozwiązanie? Naładuj telefon w domu, jak tylko dotrzesz do szkoły wyłącz, po wyjściu ze szkoły włącz i po problemie.
Tak problem rozładowywania się telefonu w 1 dzień niewątpliwie mnie dotyczy (i nie tylko). Ale z tematyką szkoły to już niestety nie trafiłeś wybitnie abdulku.
Więc jak już "problem" szkoły cię nie dotyczy, to powinieneś umieć przedstawić jakąś sensowną argumentację, a nie wykluczającą się nawzajem...
Przepisy te nie mają zastosowania w instytucjach użyteczność publicznej a szkoła do takich należy... temat był przerabiany gdy jakiś szpital oskarżył pacjenta o "kradzież" a że to był prawnik to... gimby do gniazdek i wynosić prąda do doma...
No dobrze, ale do szkoły uczniowie przychodzą się uczyć, szkoła pełni inną funkcję niż instytucji, gdzie można naładować swój telefon. Załóżmy, że w szkole jest sześciuset uczniów, powiedzmy, że co drugi z nich ładuje telefon, z tego robi się już niezła sumka. Jak wiemy szkoły nie są hojnie dotowane, nawet na papier ksero czasem się jako rodzice zbieramy. Szkoła ma "sponsorować" ładowanie uczniom telefonów?
Szkoła ma uczyć, to fakt i jako instytucja ma pełnić tę funkcję... czy i gdy co druga babia będzie miała wąsy to przybędzie nam dziadków...a czy jak dziadek skorzysta z maszynki to zostanie hojną babcią... edukacja jest przyszłością a nie kary i zakazy...
Wystarczy domorosły elektryk, cokół od zarówki(z gwintem)i izolatorem, kabelek zakończony końcówką od przedłużacza. Kiedyś były takie gadżety w sprzedaży. I jakieś przepisy ładowania w gniazdkach można legalnie zlewać. ;) Jeszcze dostępne są tanie POWERBANKi więc w czym problem.
Kiedys bedac w LO z kolezankami kupilysmy sobie pizze mrozona w Zabce ale baba w sklepiku nie chciala nam podgrzac w mikrofalowce...bo energia kosztuje. A jak chcialismy jej zaplacic to nie chciala...Ostatecznie kolezanka mieszkajaca blisko szkoly zrobila ta pizze u siebie w domu (dobrze, ze byla to dluga przerwa) ;)
A później wraca 13-tka do domu, napada ją jakiś ciapaty, pakuje do bagażnika i ma chwile by zadzwonić do rodziców i powiedzieć co się dzieje. A tu klops, bateria rozładowana.
U bardzo dobrze, niech się gimbusy uczą, a nie tylko głaskają telefony.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
i dobrze, powinni zabronić w szkołach korzystania z telefonów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Lekka przeginka pały. Wprawdzie nie popieram korzystania z telefonów w szkole również no ale bez jaj...telefon też bywa przydatny a co jak będzie potrzebny w trakcie powrotu do domu? (a niektórzy nie mają do szkoły "przez ulicę"). A te obecne zabawki to nie są stare dobre Nokie co baterię ładowałeś raz na tydzień.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rozumiem, że problem ciebie dotyczy, skoro tak płytko go argumentujesz? Podpowiedzieć ci rozwiązanie? Naładuj telefon w domu, jak tylko dotrzesz do szkoły wyłącz, po wyjściu ze szkoły włącz i po problemie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jest info o awaryjnych sytuacjach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak problem rozładowywania się telefonu w 1 dzień niewątpliwie mnie dotyczy (i nie tylko). Ale z tematyką szkoły to już niestety nie trafiłeś wybitnie abdulku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Więc jak już "problem" szkoły cię nie dotyczy, to powinieneś umieć przedstawić jakąś sensowną argumentację, a nie wykluczającą się nawzajem...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
i zeby tej elektryki jeszcze w ogole nie bylo to mieliby jak w rodzimych kruzewnikach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przepisy te nie mają zastosowania w instytucjach użyteczność publicznej a szkoła do takich należy... temat był przerabiany gdy jakiś szpital oskarżył pacjenta o "kradzież" a że to był prawnik to... gimby do gniazdek i wynosić prąda do doma...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No dobrze, ale do szkoły uczniowie przychodzą się uczyć, szkoła pełni inną funkcję niż instytucji, gdzie można naładować swój telefon. Załóżmy, że w szkole jest sześciuset uczniów, powiedzmy, że co drugi z nich ładuje telefon, z tego robi się już niezła sumka. Jak wiemy szkoły nie są hojnie dotowane, nawet na papier ksero czasem się jako rodzice zbieramy. Szkoła ma "sponsorować" ładowanie uczniom telefonów?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szkoła ma uczyć, to fakt i jako instytucja ma pełnić tę funkcję... czy i gdy co druga babia będzie miała wąsy to przybędzie nam dziadków...a czy jak dziadek skorzysta z maszynki to zostanie hojną babcią... edukacja jest przyszłością a nie kary i zakazy...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A prąd to ruchomość ???? Pewno tak bo potrafi inną ruchomość nieźle poruszyć ..;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wystarczy domorosły elektryk, cokół od zarówki(z gwintem)i izolatorem, kabelek zakończony końcówką od przedłużacza. Kiedyś były takie gadżety w sprzedaży. I jakieś przepisy ładowania w gniazdkach można legalnie zlewać. ;) Jeszcze dostępne są tanie POWERBANKi więc w czym problem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Wystarczy domorosły elektryk, cokół od zarówki(z gwintem)i izolatorem, kabelek zakończony końcówką od przedłużacza." Ćpałeś coś?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
poczynią kluczowe oszczędności LOL
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to jak stacje benzynowe oszczędzające na użyciu kompresora przez rowerzystów
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jesteś niezły sam sobie odpowiadasz ;-) A teraz tak na serio, Ty poważnie z tymi stacjami że zabraniają im korzystać z kompresorów??
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
w Anglii była taka afera, że aresztowano faceta, który w pociągu ładował sobie telefon, to była "kradzież prądu" :(
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
artykuł ma zastosowanie do kradzieży na szkodę przedsiębiorstwa energetycznego
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dobrze że za moich czasów w gimnazjum nie było telefonów a w średniej choć były to chyba raczej byliśmy inteligentniejszym pokoleniem
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kiedys bedac w LO z kolezankami kupilysmy sobie pizze mrozona w Zabce ale baba w sklepiku nie chciala nam podgrzac w mikrofalowce...bo energia kosztuje. A jak chcialismy jej zaplacic to nie chciala...Ostatecznie kolezanka mieszkajaca blisko szkoly zrobila ta pizze u siebie w domu (dobrze, ze byla to dluga przerwa) ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A później wraca 13-tka do domu, napada ją jakiś ciapaty, pakuje do bagażnika i ma chwile by zadzwonić do rodziców i powiedzieć co się dzieje. A tu klops, bateria rozładowana.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane