Od 1973 roku! Na początku było 6 w roku, potem 12, czyli jedna w miesiącu, ale trzeba było je odpracować w tygodniu! Dopiero w latach 80'tych były 2 wolne, później 3 wolne soboty i jedna pracująca! Pracowało się nawet do 14-15'stej! Całe lata 50-60'te w soboty chodziło się normalnie do pracy!!! No i całe lata 70'te praktycznie też!
To wycinek z lat 90-tych, wtedy czekało się do pół roku na samochód (jak się wybrzydzało i chciało mieć inny kolor niż stał w Polmozbycie :) ). Lata 70-te i 80-te to była tragedia dla chcących kupić choćby malucha. Wtedy czekało się latami, czasem nawet kilkanaście na swój nowy samochód, a należy przypomnieć że ceny się zmieniały i jak ktoś wpłacił całość kwoty za samochód np w 1980r, to w momencie odbioru po kilku latach okazywało się że kupił tylko część samochodu, a za resztę trzeba było słono dopłacić. Ale spokojnie, Polacy sobie poradzili, giełda kwitła :)
Młodym trzeba uświadomić, że dorobkiem całego zawodowego życia był kilkuletni Maluch lub kilkunastoletni 125p po dwóch blacharkach i dwóch remontach silnika. Oczywiście przy ponadprzeciętnym wręcz patologicznym oszczędzaniu! Mało kto miał auto! Na kilka bloków i wieżowców przypadało nie więcej niż 10 starych aut! O Poloneza to kupowało się za spadek z zagranicy lub po sprzedaniu dużego gospodarstwa rolnego!
W latach 80'tych cena Poloneza była abstrakcyjna. Porównując średnie zarobki, ilość pensji potrzebnych na Poloneza, to cena dziś wynosiłaby ok. 350 tys zł. Jeszcze w połowie lat 90'tych Polonez miał o wiele wyższą wartość niż ok. 30 metrowa kawalerka w "dobrym" budownictwie w średniej wielkości mieście wojewódzkim. To tak, jakby dziś dać ze 130 tys zł za Poloneza!!!
to prawda w 2000 roku kupiłem "Poldusia" za 24 tys. full wypas na te czasy i po wpłaceniu całej gotówki czekałem dwa tygodnie na odbiór
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za mało "FSO przeprasza":)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Do dzisiaj przepraszają :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Chyba Mnie nie zrozumiałeś:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak ci za mało to przepraszam za FSO :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nadal nie zrozumiałeś:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie zrozumiał, bo mu zaKODowało cymbał.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
rafaela ciebie mendo PISowska o zdanie nikt nie pytał wiec wyp..j w poskokach do swoich lizusów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Uuufff.. jak to dobrze że, teraz nie ma żadnej polskiej motoryzacji . PRAWDA LEWACKIE ŚC****A !
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wystarczy że ty jesteś sz***o .
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mo**a ty kmiocie merkelowski
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Odezwał się koniobijca.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To w Polsce były kiedyś wolne soboty ??? O.o
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Od 1973 roku! Na początku było 6 w roku, potem 12, czyli jedna w miesiącu, ale trzeba było je odpracować w tygodniu! Dopiero w latach 80'tych były 2 wolne, później 3 wolne soboty i jedna pracująca! Pracowało się nawet do 14-15'stej! Całe lata 50-60'te w soboty chodziło się normalnie do pracy!!! No i całe lata 70'te praktycznie też!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To wycinek z lat 90-tych, wtedy czekało się do pół roku na samochód (jak się wybrzydzało i chciało mieć inny kolor niż stał w Polmozbycie :) ). Lata 70-te i 80-te to była tragedia dla chcących kupić choćby malucha. Wtedy czekało się latami, czasem nawet kilkanaście na swój nowy samochód, a należy przypomnieć że ceny się zmieniały i jak ktoś wpłacił całość kwoty za samochód np w 1980r, to w momencie odbioru po kilku latach okazywało się że kupił tylko część samochodu, a za resztę trzeba było słono dopłacić. Ale spokojnie, Polacy sobie poradzili, giełda kwitła :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Młodym trzeba uświadomić, że dorobkiem całego zawodowego życia był kilkuletni Maluch lub kilkunastoletni 125p po dwóch blacharkach i dwóch remontach silnika. Oczywiście przy ponadprzeciętnym wręcz patologicznym oszczędzaniu! Mało kto miał auto! Na kilka bloków i wieżowców przypadało nie więcej niż 10 starych aut! O Poloneza to kupowało się za spadek z zagranicy lub po sprzedaniu dużego gospodarstwa rolnego!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I poldek kosztował tyle co nowy duży dom. Gospodarka i wartość pieniądza były już tak spier do lo ne, że system musiał się zmienić.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W latach 80'tych cena Poloneza była abstrakcyjna. Porównując średnie zarobki, ilość pensji potrzebnych na Poloneza, to cena dziś wynosiłaby ok. 350 tys zł. Jeszcze w połowie lat 90'tych Polonez miał o wiele wyższą wartość niż ok. 30 metrowa kawalerka w "dobrym" budownictwie w średniej wielkości mieście wojewódzkim. To tak, jakby dziś dać ze 130 tys zł za Poloneza!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Polonezy szly jak cieple buleczki za niesamowite pieniadze ,fabryka upadla a gdzie te pieniadze?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane