Co do papierka to jeżeli odebrać te dyplomy, mało który z tych "wykształconych" rzeczywiście utrzymałby się na stanowisku posługując się jedynie umiejętnościami i wiedzą praktyczną niezbędną do realnego egzystowania w społeczeństwie, a koneksje i układy nie miałby wpływu na zatrudnienie. Dlatego istnieje taka pazerna gonitwa od urodzenia do zdobywania papierów i wzajemnej adoracji. Stąd znawcy świąt trzeciego Belzebuba, sześciu troli, wiedza o kwocie wolnej od podatku, biegłość w nadzeji i buló.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Bla bla bla. Oj, boli du**a, boli. Jeśli tak myślisz to znaczy, że nigdy nawet nie powąchałeś klamki uczelni technicznej:-)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Takimi wrzutkami jarają się ludzie, którzy mieli do szkoły mocno pod górkę.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Ja mam taką swoją teorię - jak byłem na studiach to potrafiłem rozwiązać skomplikowane granice, dystrybuanty różnego rodzaju, całki skierowane itp. rzeczy. Dziś nie pamiętam jak to się robi... i moglibyście powiedzieć - na co ci to w życiu było potrzebne? Odpowiadam - po pierwsze, to był świetny trening mózgu, po drugie - nie każdy był w stanie to pojąć, bo nie dało się tego nauczyć na pamięć. I wiem, że każdy, kto skończył mój kierunek również był w stanie to zatrybić, a to oznaza, że jest inteligentnym i mądrym człowiekiem. Więc nie uważam, że papier nie jest ważny...
Nie wiem gdzie kolega studiował, ale na politechnice (budownictwo) de**le, którzy dostali się ze świadectwa maturalnego (przed reformą), odpadli po pierwszym roku.
To zależny na jakiej uczelni i jakim kierunku. Ale co do PISowców w 100% się zgadza.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co do papierka to jeżeli odebrać te dyplomy, mało który z tych "wykształconych" rzeczywiście utrzymałby się na stanowisku posługując się jedynie umiejętnościami i wiedzą praktyczną niezbędną do realnego egzystowania w społeczeństwie, a koneksje i układy nie miałby wpływu na zatrudnienie. Dlatego istnieje taka pazerna gonitwa od urodzenia do zdobywania papierów i wzajemnej adoracji. Stąd znawcy świąt trzeciego Belzebuba, sześciu troli, wiedza o kwocie wolnej od podatku, biegłość w nadzeji i buló.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bla bla bla. Oj, boli du**a, boli. Jeśli tak myślisz to znaczy, że nigdy nawet nie powąchałeś klamki uczelni technicznej:-)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Takimi wrzutkami jarają się ludzie, którzy mieli do szkoły mocno pod górkę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja mam taką swoją teorię - jak byłem na studiach to potrafiłem rozwiązać skomplikowane granice, dystrybuanty różnego rodzaju, całki skierowane itp. rzeczy. Dziś nie pamiętam jak to się robi... i moglibyście powiedzieć - na co ci to w życiu było potrzebne? Odpowiadam - po pierwsze, to był świetny trening mózgu, po drugie - nie każdy był w stanie to pojąć, bo nie dało się tego nauczyć na pamięć. I wiem, że każdy, kto skończył mój kierunek również był w stanie to zatrybić, a to oznaza, że jest inteligentnym i mądrym człowiekiem. Więc nie uważam, że papier nie jest ważny...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem gdzie kolega studiował, ale na politechnice (budownictwo) de**le, którzy dostali się ze świadectwa maturalnego (przed reformą), odpadli po pierwszym roku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane