Udostępnić listę lekarzy a gabinety oznakować. I wszystko jasne.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
prywatne oznakować, z państwowych won, bo tam za pieniądze państwowe wykonywać ma pracę tak, jak pacjent ma do tego prawo, a nie jak jego widzimisię mu pozwala.
Swoją drogą, to ciekawe, że aż tylu lekarzy jest gorliwymi katolikami i nie boi się publicznie zamanifestować swojej wiary, nie? To może być szok dla tutejszych walczących ateistów bez matury :)
W takim razie trzeba w publicznej służbie zdrowia zatrudnić roboty, bo ludzie zawsze będą kierować się moralnością, a moralność z zasady oparta jest na wierze w jakieś wartości.
Gruzawik: dodaj do tego mniej gorliwych katolików (których jest oczywiście dużo więcej) oraz takich, którzy nie chcą się afiszować, i wyjdzie ci mniej więcej taka sama średnia jak dla całego społeczeństwa. Czyli szansa, że swojego lekarza spotkasz w niedzielę na mszy, wynosi mniej więcej 50%.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
szansa wynosi 0%. no, chyba ze na pogrzebie:) to wciąż 15x mniej niż średnia krajowa, wg badań episkopatu choćby. ok. 30% wierzy w niepokalane poczęcie, transsubstancjację, etc, etc... kierować się możesz etyką, to jak postępujesz to moralność. pacjenta interesuje, czy lekarz wyznaje wartości takie jak rzetelność i fachowość, a żadna rzetelna i fachowa wiedza nie potwierdza katolickiego dziwactwa. wręcz przeciwnie jakby. i dopóki państwo go zatrudnia, to jeśli sumienie mu nie pozwala to może iść do domu a nie swoimi fanaberiami ludziom życie utrudniać.
Misia, ja w swojej pracy kieruję się przepisami i prawem, nie wiarą. Jeśli ktoś ma zamiar kierować się wiarą, powinien zostać duchownym a nie lekarzem.
malgo, ci lekarze też kierują się przepisami i prawem. Prawo w Polsce gwarantuje wolność sumienia. Nie wiem, jaką pracę wykonujesz, ale prawo i przepisy bywają czasem niezgodne z wyznawaną moralnością. W sytuacji konfliktu zawsze wybrałabyś obowiązujące prawo? Nawet gdyby ewidentnie nie zgadzało się z wyznawanymi przez ciebie wartościami? W Tajlandii można legalnie współżyć z 13-latkami. Gdybyś tam wyjechała, nie miałabyś nic przeciwko pracy (np. jako księgowa) w agencji dla 13-letnich "pań" do towarzystwa?
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
ja w zadufaniu? lepiej znasz ode mnie mojego lekarza? słodkie... jak kto wegetarianin, to się nie zatrudnia na mięsnym, proste? można przecież było robić okulistykę... po prostu nie ma przymusu pracy, jak komu nie odpowiada, to niech ją zmieni, a nie wykonuje nieprawidłowo.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
jakby wyjechała, to by nie najmowała się do pracy niezgodnej z przekonaniami. ciężko z logiką, jak zwykle u ciebie, analogie kulawe, umiejętność czytania podobnie... ty wiesz lepiej kim są wszyscy co tu piszą, lepiej od nich:)
W dzisiejszych czasach nie trzeba wyjeżdżać z Polski, żeby fakturować dla firmy na Tajlandii. Czy ekspedientka, która wie, że klient jest alkoholikiem, powinna sprzedać mu alkohol? Czy ateista-antyklerykał, który uważa, że księża oszukują wiernych i który ma firmę budowlaną, powinien przyjąć zlecenie na budowę kościoła?
Gruzek, jeśli zamierzasz dowodzić, że stosowanie prawa i przepisów sprawia, że znikają dylematy moralne, to jesteśmy w takim punkcie jak wtedy, kiedy przekonywałeś mnie, że Einstein to "dosyć prymitywna" fizyka. I jak przekonywałeś kogoś innego, że Norman Davies słabo zna historię, zwłaszcza w porównaniu z tobą. Czyli jesteśmy w punkcie, kiedy przestajesz być śmieszny, a stajesz się żałosny.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
to nie bierzesz tej roboty. proste? jeśli pracujesz dla biura któro wzięło zlecenie, to albo robisz je dobrze, albo wylatujesz. kiedy ja się na Davies'ie właśnie opieram, a ty czytać nie umiesz, znów dowodzisz. w porównaniu z dzisiejszą? no dość prymitywna, fizyka jednak trochę poszła do przodu, trochę jakbyś Darwinem w oryginale operowała w odniesieniu do współczesnej biologii... dylematy dylematami, a robota robotą: jak masz dylemat, to ją zmień albo zaciśnij zęby i rób, za co ci płacą. tertium non datur, bo to nieuczciwe wobec zleceniodawcy- tut. pacjenta.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
zapewne też nie wiesz, że niektórzy architekci specjalizują się w projektowaniu tego, a inni owego, i poza te typy budynków niechętnie wychodzą, bo konstrukcja i ukłąd funkcjonalny domu jednorodzinnego różni się diametralnie od hali przemysłowej, a nikomu nie chce się nagle przerzucać, dla ilustracji, z okulistyki na pediatrię, więc budowniczy kościołów zazwyczaj robi je seriami. żałosna jest ta twoja ignorancja, niezdolność zmiany zdania pod wpływem argumentacji, już nawet nie mojej, a WHO np, nie wiesz, że alkoholik praktycznie cały czas jest na bani, a prawo nie pozwala na sprzedaż pijanym.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
sama napisałaś: gdyby wyjechała... ale już nie pamiętasz... pojęcia nie masz o temacie, ale się udzielasz... ciekawe, masz dzieci? jest ciekawy fakt biologiczny na ten temat z neurologicznej parafii :)
Udostępnić listę lekarzy a gabinety oznakować. I wszystko jasne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
prywatne oznakować, z państwowych won, bo tam za pieniądze państwowe wykonywać ma pracę tak, jak pacjent ma do tego prawo, a nie jak jego widzimisię mu pozwala.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
lekarz ma leczyć, a nie umoralniać...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powinni zmienić pracę albo pomóc im w tym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pigułki nie przepisze, ale chętnie przyjmie kopertę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powinna być publiczna lista tych obłąkańców a nie lekarzy tak aby każdy normalny człowiek mógł ich omijać z daleka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ruchajta się w gumach poyebane lewaki i będzie spokój
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jedz cukierki przez papierek, jaskiniowcu:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Swoją drogą, to ciekawe, że aż tylu lekarzy jest gorliwymi katolikami i nie boi się publicznie zamanifestować swojej wiary, nie? To może być szok dla tutejszych walczących ateistów bez matury :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiara nie powinna współdecydować o publicznej służbie zdrowia.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
aż? 169k wg izby...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
aż? 144 tysiące zarejestrowanych w izbach lekarskich, coś niewielu tych katolików... jakieś 2%
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W takim razie trzeba w publicznej służbie zdrowia zatrudnić roboty, bo ludzie zawsze będą kierować się moralnością, a moralność z zasady oparta jest na wierze w jakieś wartości.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gruzawik: dodaj do tego mniej gorliwych katolików (których jest oczywiście dużo więcej) oraz takich, którzy nie chcą się afiszować, i wyjdzie ci mniej więcej taka sama średnia jak dla całego społeczeństwa. Czyli szansa, że swojego lekarza spotkasz w niedzielę na mszy, wynosi mniej więcej 50%.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
szansa wynosi 0%. no, chyba ze na pogrzebie:) to wciąż 15x mniej niż średnia krajowa, wg badań episkopatu choćby. ok. 30% wierzy w niepokalane poczęcie, transsubstancjację, etc, etc... kierować się możesz etyką, to jak postępujesz to moralność. pacjenta interesuje, czy lekarz wyznaje wartości takie jak rzetelność i fachowość, a żadna rzetelna i fachowa wiedza nie potwierdza katolickiego dziwactwa. wręcz przeciwnie jakby. i dopóki państwo go zatrudnia, to jeśli sumienie mu nie pozwala to może iść do domu a nie swoimi fanaberiami ludziom życie utrudniać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Misia, ja w swojej pracy kieruję się przepisami i prawem, nie wiarą. Jeśli ktoś ma zamiar kierować się wiarą, powinien zostać duchownym a nie lekarzem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
gruzek, ty jesteś naprawdę słodki w tym swoim zadufaniu. Jesteś pewien, że nie jesteś pewnym siebie 16-latkiem?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
malgo, ci lekarze też kierują się przepisami i prawem. Prawo w Polsce gwarantuje wolność sumienia. Nie wiem, jaką pracę wykonujesz, ale prawo i przepisy bywają czasem niezgodne z wyznawaną moralnością. W sytuacji konfliktu zawsze wybrałabyś obowiązujące prawo? Nawet gdyby ewidentnie nie zgadzało się z wyznawanymi przez ciebie wartościami? W Tajlandii można legalnie współżyć z 13-latkami. Gdybyś tam wyjechała, nie miałabyś nic przeciwko pracy (np. jako księgowa) w agencji dla 13-letnich "pań" do towarzystwa?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ja w zadufaniu? lepiej znasz ode mnie mojego lekarza? słodkie... jak kto wegetarianin, to się nie zatrudnia na mięsnym, proste? można przecież było robić okulistykę... po prostu nie ma przymusu pracy, jak komu nie odpowiada, to niech ją zmieni, a nie wykonuje nieprawidłowo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jakby wyjechała, to by nie najmowała się do pracy niezgodnej z przekonaniami. ciężko z logiką, jak zwykle u ciebie, analogie kulawe, umiejętność czytania podobnie... ty wiesz lepiej kim są wszyscy co tu piszą, lepiej od nich:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W dzisiejszych czasach nie trzeba wyjeżdżać z Polski, żeby fakturować dla firmy na Tajlandii. Czy ekspedientka, która wie, że klient jest alkoholikiem, powinna sprzedać mu alkohol? Czy ateista-antyklerykał, który uważa, że księża oszukują wiernych i który ma firmę budowlaną, powinien przyjąć zlecenie na budowę kościoła?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gruzek, jeśli zamierzasz dowodzić, że stosowanie prawa i przepisów sprawia, że znikają dylematy moralne, to jesteśmy w takim punkcie jak wtedy, kiedy przekonywałeś mnie, że Einstein to "dosyć prymitywna" fizyka. I jak przekonywałeś kogoś innego, że Norman Davies słabo zna historię, zwłaszcza w porównaniu z tobą. Czyli jesteśmy w punkcie, kiedy przestajesz być śmieszny, a stajesz się żałosny.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to nie bierzesz tej roboty. proste? jeśli pracujesz dla biura któro wzięło zlecenie, to albo robisz je dobrze, albo wylatujesz. kiedy ja się na Davies'ie właśnie opieram, a ty czytać nie umiesz, znów dowodzisz. w porównaniu z dzisiejszą? no dość prymitywna, fizyka jednak trochę poszła do przodu, trochę jakbyś Darwinem w oryginale operowała w odniesieniu do współczesnej biologii... dylematy dylematami, a robota robotą: jak masz dylemat, to ją zmień albo zaciśnij zęby i rób, za co ci płacą. tertium non datur, bo to nieuczciwe wobec zleceniodawcy- tut. pacjenta.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zapewne też nie wiesz, że niektórzy architekci specjalizują się w projektowaniu tego, a inni owego, i poza te typy budynków niechętnie wychodzą, bo konstrukcja i ukłąd funkcjonalny domu jednorodzinnego różni się diametralnie od hali przemysłowej, a nikomu nie chce się nagle przerzucać, dla ilustracji, z okulistyki na pediatrię, więc budowniczy kościołów zazwyczaj robi je seriami. żałosna jest ta twoja ignorancja, niezdolność zmiany zdania pod wpływem argumentacji, już nawet nie mojej, a WHO np, nie wiesz, że alkoholik praktycznie cały czas jest na bani, a prawo nie pozwala na sprzedaż pijanym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
sama napisałaś: gdyby wyjechała... ale już nie pamiętasz... pojęcia nie masz o temacie, ale się udzielasz... ciekawe, masz dzieci? jest ciekawy fakt biologiczny na ten temat z neurologicznej parafii :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane