Nawet jak mały będzie miał takie same warunki opodatkowania jak duży, nic to nie zmieni. W hurtowni klient który weźmie 200 palet mąki dostanie 30% rabatu, a ten który weźmie 3 zgrzewki dostanie rabatu 5%. Przekłada się to oczywiście na poziom cen w sklepach. Pani Krysia, która chce cokolwiek zarobić, przy takich cenach jakie proponuje jej hurtownik, zawsze będzie droższa niż dowolna większa sieciówka. Natomiast klienci wybiorą ten sklep gdzie zapłacą mniej. Tak działa wolny rynek.
Wiocha to były te sklepy właśnie, przecież oni nas tak kroili że to jest poezja, ja jeszcze w mieście kilka lat temu nie miełąem żadnego marketu budowlano elektrycznego a mianowicie sami prywaciaże to wszyscy z miasta bulili po 3x tyle za głupią żarówke... lutownica na bazarze za30zł a u niego ta sama ale za 120zł...także autorze przepraszaj tu szybciutko ze pomylilo ci sie hehehe :P
ale porównaj ile im zależy na takim sklepiku. pamiętaj że u "nas" panom w sejmie nie zależy na państwie, a na portfelu własnym. Zdajesz sobie sprawę ile to roboty tak od każdego sklepikarza w łapę dostać? A tu proszę - Jeden market = jedna łapówka, ale za to jaka. Co poniektórzy już pewnie prywatne wyspy mają pokupowane...
wszyscy macie nasrane a jak jesteście tacy mądrzy to trzeba samemu spróbować prowadzić taki sklepik i zarabiać wielkie kokosy na auto i dom. Łatwo przypiąć łatkę jak się samemu tego nie robi i nie ma zielonego pojęcia jak to jest ale nic straconego jeszcze możecie rozruszać WIELKI interes jak zazdrościcie
Że co? Jakie kokosy? Jakie auto? Jeśli jakiś biznes jest niedochodowy, to się go zamyka, więc w czym widzisz problem? A moje pojęcie o pracy sklepikarzy bierze się z oczekiwania w marketowej kolejce na skasowanie dwóch wózków towaru.
Było ciężko , było drogo ale było fajnie. Ludzie uśmiechnięci i jacyś szczęśliwi byli. Mieli czas żeby sie zatrzymać pogadać itd a teraz to jest bieganina. Teraz ludzie zabiegani, zatyrani, zatraceni w tym wszystkim. Jak mrówki zarabiają i ganiają po sklepach z wózkami. Kiedyś jedzenie było zdrowsze. Teraz macie syf bo dla sieci liczy sie cena a producent też chce zarobić więc kończy sie na oszczęnościach a wy sie cieszycie , ze taniej kupiliście.
Na myśli masz pewnie lata 90te. Z jednym mogę się zgodzić było ciężko. Ludzie nie byli uśmiechnięci ani szczęśliwi a zatyrani byli tak samo z tą różnicą że tyrali za jeszcze bardziej dziadowskie pensje jak teraz.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Jak wam tak tego brakuje to po co zaczęliście kupować w marketach.
Szczerze miałem zawsze gdzieś kto mi sprzedaje dzień dobry dowidzenia i tyle :) nie jestem samotnym człowiekiem mam przyjaciół nie potrzebuje znajomości z panią w sklepie. I o wiele lepiej wielkie sieciowe sklepy supermarkety hipermakrkety jak zaczeły rosnąć naweet w małych miastach przestałem łazić do mały sklepików za duże ceny
Kompletne brednie! Tak, właścicielka przestrzegała klientów przed towarem za który zapłaciła, po czym wywaliła go do śmietnika! Znałem kilku właścicieli sklepików, tak walili klientów w rogi, że aż huczało! W nowo powstałych marketach towar był tańszy, zwłaszcza w promocji, sklepikarze wykupywali i sprzedawali ze swoją marżą. Dziś robią to samo zresztą! Bredzisz chłopcze tak ogólnie!!!
co za bzdura, ekspedientka która jest właścicielką przyjmuję nieświeże mięso i odradza je klientom po czym zostaje z tym mięsem i co dalej? wyrzuca? co za bajki
Wolę sklep samoobsługowy, gdzie bez skrępowania mogę przejrzeć produkty i na spokojnie wybrać to co chcę. Kupując dawniej produkty od pani za ladą takiego komfortu nie miałem.
Ależ oczywiście, że ostrzegali przed starym towarem. Nie pamiętasz jak było, to się nie wymądrzaj. Jeśli właściciel widział cię codziennie przez 10 lat, to oczywiste że nie traktował cię jedynie jak dawcę kapitału.
Autorze owej z**b... wstawki. Połowa to bzdury wyssane z brudnego palucha. Dobrze pamiętam te sklepiki z końca 80., i do połowy lat 90. Dobrze, że większość z nich szlag trafił, a zostały rzeczywiście te w których tak jest, i wbrew temu zje... opisowi wcale mało takich sklepów nie jest.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
mój ojciec z kumplem w latach '90 mieli spożywczak, w 10 lat dorobili się domów :-)
było blisko, żeby rozwiązać ten problem i dać sklepikom szansę, ale projekt podatków od dużych marketów został szybko zablokowany w unii (i jeszcze z poklaskiem niektórych wysłanników z wiadomo jakiej partii)
W latach 90 mieli taka przebitke, ze zatrudniali do sklepiku 5x5 metrow 2 lracownice na zmiane, stawiali sobie w oare lat dom, kupowali samochody i nezdzili po swiecie. Z JEDNEGO malego sklepiku...
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
dobrze piszesz, tak było. i pracownice zatrudniane były zazwyczaj na lewo, a właściciel płacił im najniższą krajową.
Fajne były te sklepiki. Można było kupić piwo na zeszyt wypić i odlać się za sklepem.W markecie nie dość, że nie wypijesz to jeszcze kibla trzeba szukać.
Oj tam, sztucznie problemy tworzysz. Kiedyś z kumplem zrobiliśmy po dwa browary w Tesco za kasami i nic się nie stało :) A i odlać się za sklepem to też żaden problem.
U mnie na osiedlu jest taki sklepik. Ceny 20-30 % wyższe szczególnie owoców i warzyw niż w sklepie ,,społem" obok. A duża część towaru z biedronki i lidla.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
No cóż, wolny rynek. Ja kilka razy robiłem podejście do kupowania towaru w małych polskich osiedlowych sklepikach i w warzywniakach i zawsze albo ceny były z d*py, albo brakowało wielu rzeczy, albo nie było terminali płatniczych.
Normą u sklepikarzy jest kupowanie w hurtowni tańszego towaru z nieodległą datą ważności. W marketach termin zawsze jest bardzo długi, powiedzmy 3 miesiące, a w małym sklepiku np. potrafi być tydzień! Ostatnio w osiedlowym sklepiku "Janusz i Grażyna" kupiłem słoik musztardy. Cena kilkadziesiąt groszy wyższa niż w markecie. Termin kończył się...na następny dzień! Nie chciało mi się iść oddać, wyrzuciłem do kosza!
Nie ma ponieważ własciciele nie wyrabiają na ZUS i podatki zapłacić za wszystko +-2,5tys mc a gdzie pensja ???
jak by opodatkowanie kosztowało 500zł to i opłacało by sie dalej
Piotruś wczoraj do Ciebie skoczyłam...sorry a teraz masz u mnie + mały chciał ""kłębasy" to poproszę to pętko tak ładnie podsuszone-będzie mu smakować, odpowiedź mnie przeraziła a w życiu tego dla dzieciaka nie sprzedam, bo? ja gały ale zrozumiałam.Mały załapał się na świeżutkie kabanosy.Pozdro dla pani z mięsnego w Z.G.
Ale teraz też są sytuacje w markecie, jeśli masz ''swoją'' osobę na mięsnym. Poproszę tego kur... (odmowny ruch sprzedawczyni) ...yyy to znaczy indy... (przytakujący ruch)... tak, indyka...
sprzedawca odstraszał stałego klienta i dziwisz się, że już nie ma tych sklepów? zamiast przyjmować śmierdzące mięso powinien odmówić go od swojego dostawcy, nie miałby towaru jeden dzień ale nie stracił by reputacji a dostawca następnym razem by dokładniej przeprowadził kontrolę przed wydaniem towaru.
Nawet jak mały będzie miał takie same warunki opodatkowania jak duży, nic to nie zmieni. W hurtowni klient który weźmie 200 palet mąki dostanie 30% rabatu, a ten który weźmie 3 zgrzewki dostanie rabatu 5%. Przekłada się to oczywiście na poziom cen w sklepach. Pani Krysia, która chce cokolwiek zarobić, przy takich cenach jakie proponuje jej hurtownik, zawsze będzie droższa niż dowolna większa sieciówka. Natomiast klienci wybiorą ten sklep gdzie zapłacą mniej. Tak działa wolny rynek.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiocha to były te sklepy właśnie, przecież oni nas tak kroili że to jest poezja, ja jeszcze w mieście kilka lat temu nie miełąem żadnego marketu budowlano elektrycznego a mianowicie sami prywaciaże to wszyscy z miasta bulili po 3x tyle za głupią żarówke... lutownica na bazarze za30zł a u niego ta sama ale za 120zł...także autorze przepraszaj tu szybciutko ze pomylilo ci sie hehehe :P
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ale porównaj ile im zależy na takim sklepiku. pamiętaj że u "nas" panom w sejmie nie zależy na państwie, a na portfelu własnym. Zdajesz sobie sprawę ile to roboty tak od każdego sklepikarza w łapę dostać? A tu proszę - Jeden market = jedna łapówka, ale za to jaka. Co poniektórzy już pewnie prywatne wyspy mają pokupowane...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
wszyscy macie nasrane a jak jesteście tacy mądrzy to trzeba samemu spróbować prowadzić taki sklepik i zarabiać wielkie kokosy na auto i dom. Łatwo przypiąć łatkę jak się samemu tego nie robi i nie ma zielonego pojęcia jak to jest ale nic straconego jeszcze możecie rozruszać WIELKI interes jak zazdrościcie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Że co? Jakie kokosy? Jakie auto? Jeśli jakiś biznes jest niedochodowy, to się go zamyka, więc w czym widzisz problem? A moje pojęcie o pracy sklepikarzy bierze się z oczekiwania w marketowej kolejce na skasowanie dwóch wózków towaru.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nic już nie jest takie samo jak kiedyś!! NAwet te drogie masło nie jest takie samo dobre jak kiedyś!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Było ciężko , było drogo ale było fajnie. Ludzie uśmiechnięci i jacyś szczęśliwi byli. Mieli czas żeby sie zatrzymać pogadać itd a teraz to jest bieganina. Teraz ludzie zabiegani, zatyrani, zatraceni w tym wszystkim. Jak mrówki zarabiają i ganiają po sklepach z wózkami. Kiedyś jedzenie było zdrowsze. Teraz macie syf bo dla sieci liczy sie cena a producent też chce zarobić więc kończy sie na oszczęnościach a wy sie cieszycie , ze taniej kupiliście.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na myśli masz pewnie lata 90te. Z jednym mogę się zgodzić było ciężko. Ludzie nie byli uśmiechnięci ani szczęśliwi a zatyrani byli tak samo z tą różnicą że tyrali za jeszcze bardziej dziadowskie pensje jak teraz.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak wam tak tego brakuje to po co zaczęliście kupować w marketach.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szczerze miałem zawsze gdzieś kto mi sprzedaje dzień dobry dowidzenia i tyle :) nie jestem samotnym człowiekiem mam przyjaciół nie potrzebuje znajomości z panią w sklepie. I o wiele lepiej wielkie sieciowe sklepy supermarkety hipermakrkety jak zaczeły rosnąć naweet w małych miastach przestałem łazić do mały sklepików za duże ceny
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kompletne brednie! Tak, właścicielka przestrzegała klientów przed towarem za który zapłaciła, po czym wywaliła go do śmietnika! Znałem kilku właścicieli sklepików, tak walili klientów w rogi, że aż huczało! W nowo powstałych marketach towar był tańszy, zwłaszcza w promocji, sklepikarze wykupywali i sprzedawali ze swoją marżą. Dziś robią to samo zresztą! Bredzisz chłopcze tak ogólnie!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
co za bzdura, ekspedientka która jest właścicielką przyjmuję nieświeże mięso i odradza je klientom po czym zostaje z tym mięsem i co dalej? wyrzuca? co za bajki
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z każdej tej twojej zd**y histori ta o Pani Krysi ze sporzywczego jest chyba najsmutniejsza :D :D bekę mam Ciebie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wolę sklep samoobsługowy, gdzie bez skrępowania mogę przejrzeć produkty i na spokojnie wybrać to co chcę. Kupując dawniej produkty od pani za ladą takiego komfortu nie miałem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jedzcie na Podlasie do małej miejscowości tam jeszcze jest ten klimat
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co za pierdoły. Nie ma nic gorszego niż tego typu sklepy. Samoobsługa, duże sklepy rządzą! Tam kupisz wszystko to co chcesz.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pie*dolicie. Zaczeliscie kupowac w tych duzych marketach bo w tych malych bylo g*wno!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Kiedyś to było, jak miałem 10 lat to wszystko było lepsze, teraz mam 13"... Banda polskich zj*bów. Cały czas tylko narzekacie i nic więcej.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tylko w Lidlu można kupować.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tak właścicielka sklepu powiedziała Ci że kupiła w hurtowni stare mięso i serek,pierd....nie w bambus
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ależ oczywiście, że ostrzegali przed starym towarem. Nie pamiętasz jak było, to się nie wymądrzaj. Jeśli właściciel widział cię codziennie przez 10 lat, to oczywiste że nie traktował cię jedynie jak dawcę kapitału.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
pibi80 nie rozśmieszaj mnie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Śmiej się do woli, niewolniku biedronek. To, co tobie wydaje się nie do pomyślenia, kiedyś było normą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
pibi nie fantazjuj. Ja pamiętam nawet to co było gdy sklepy należały do GS i PSS. "Prywaciarze" zawsze wciskali co się dało.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ludzie wybrali markety. Pretensje trzeba mieć do kupujących.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Autorze owej z**b... wstawki. Połowa to bzdury wyssane z brudnego palucha. Dobrze pamiętam te sklepiki z końca 80., i do połowy lat 90. Dobrze, że większość z nich szlag trafił, a zostały rzeczywiście te w których tak jest, i wbrew temu zje... opisowi wcale mało takich sklepów nie jest.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
mój ojciec z kumplem w latach '90 mieli spożywczak, w 10 lat dorobili się domów :-)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na kredyt .
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
było blisko, żeby rozwiązać ten problem i dać sklepikom szansę, ale projekt podatków od dużych marketów został szybko zablokowany w unii (i jeszcze z poklaskiem niektórych wysłanników z wiadomo jakiej partii)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I przy okazji strasznie drogo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W latach 90 mieli taka przebitke, ze zatrudniali do sklepiku 5x5 metrow 2 lracownice na zmiane, stawiali sobie w oare lat dom, kupowali samochody i nezdzili po swiecie. Z JEDNEGO malego sklepiku...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dobrze piszesz, tak było. i pracownice zatrudniane były zazwyczaj na lewo, a właściciel płacił im najniższą krajową.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co za bzdet.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tak i ceny takie ze ona, jej dzieci i wnuki domy pobudowali. takie to byly czasy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Fajne były te sklepiki. Można było kupić piwo na zeszyt wypić i odlać się za sklepem.W markecie nie dość, że nie wypijesz to jeszcze kibla trzeba szukać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oj tam, sztucznie problemy tworzysz. Kiedyś z kumplem zrobiliśmy po dwa browary w Tesco za kasami i nic się nie stało :) A i odlać się za sklepem to też żaden problem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
U mnie na osiedlu jest taki sklepik. Ceny 20-30 % wyższe szczególnie owoców i warzyw niż w sklepie ,,społem" obok. A duża część towaru z biedronki i lidla.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No cóż, wolny rynek. Ja kilka razy robiłem podejście do kupowania towaru w małych polskich osiedlowych sklepikach i w warzywniakach i zawsze albo ceny były z d*py, albo brakowało wielu rzeczy, albo nie było terminali płatniczych.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Normą u sklepikarzy jest kupowanie w hurtowni tańszego towaru z nieodległą datą ważności. W marketach termin zawsze jest bardzo długi, powiedzmy 3 miesiące, a w małym sklepiku np. potrafi być tydzień! Ostatnio w osiedlowym sklepiku "Janusz i Grażyna" kupiłem słoik musztardy. Cena kilkadziesiąt groszy wyższa niż w markecie. Termin kończył się...na następny dzień! Nie chciało mi się iść oddać, wyrzuciłem do kosza!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie ma ponieważ własciciele nie wyrabiają na ZUS i podatki zapłacić za wszystko +-2,5tys mc a gdzie pensja ??? jak by opodatkowanie kosztowało 500zł to i opłacało by sie dalej
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przecież mamy takie Prawo, o Sprawiedliwości nie wspomnę!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z takimi cenami to powinno im na wszystko starczyć.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I można było brać na kreche ;-)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dla Ciebie to może śmieszne, ale czy znasz sytuację tych ludzi?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kłamstwo ma krótkie nogi! już nie te czasy że kupowalo się co jest!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
pracownik mógł ostrzec przed trefnym towarem w wielkiej tajemnicy a nie właściciel jak tu się chce przedstawić
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dokładnie, ''nie polecam tej kiełbasy, tylko nie mów szefowej''...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Piotruś wczoraj do Ciebie skoczyłam...sorry a teraz masz u mnie + mały chciał ""kłębasy" to poproszę to pętko tak ładnie podsuszone-będzie mu smakować, odpowiedź mnie przeraziła a w życiu tego dla dzieciaka nie sprzedam, bo? ja gały ale zrozumiałam.Mały załapał się na świeżutkie kabanosy.Pozdro dla pani z mięsnego w Z.G.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale teraz też są sytuacje w markecie, jeśli masz ''swoją'' osobę na mięsnym. Poproszę tego kur... (odmowny ruch sprzedawczyni) ...yyy to znaczy indy... (przytakujący ruch)... tak, indyka...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
sprzedawca odstraszał stałego klienta i dziwisz się, że już nie ma tych sklepów? zamiast przyjmować śmierdzące mięso powinien odmówić go od swojego dostawcy, nie miałby towaru jeden dzień ale nie stracił by reputacji a dostawca następnym razem by dokładniej przeprowadził kontrolę przed wydaniem towaru.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane