Nie zrozumie ten, kto nigdy w szkole nie pracował. Weź te 24 godziny i zacznij uczyć w szkole. Jak zobaczysz, że musisz drugie tyle pracować w domu, to zmienisz zdanie. Troszkę wyobraźni życzę!
Moja mama to emerytowana już nauczycielka. Wszyscy mówią, że wakacje, że ferie ale nikt nie bierze pod uwagę faktu, że pracowała po 5-8 godzin dziennie w szkole. Potem powrót do domu z głową pękającą wrzasków i pisków uczniów, obiad, kawa i do 20-21 ślęczenie nad klasówkami, sprawozdaniami i inną dokumentacją. Oczywiście w ramach pracy. I to wszystko za 2000 złotych miesięcznie
Moja żona pracuje w szkole. Wyjeżdża o 7:00, wraca o 18-tej i jeszcze przywozi ze sobą służbowy komputer żeby w weekendy popracować. Faktycznie, zarabia coś około 2500 zł tylko te godziny zupełnie się nie zgadzają. Nie dorobi sobie na "korkach", bo jest kierowniczką świetlicy szkolnej, więc czego by mogła uczyć? Oprócz tego ściga rodziców żeby płacili za obiady, zbiera pieniądze za mleko, ma mnóstwo papierkowej roboty związanej z rozliczeniem kuchni, zakupów i wydawaniem posiłków. Organizuje przetargi na dostawy, przygotowuje dzieci do konkursów, organizuje kiermasze...
Patrząc na rozkład zajęć mojej córy - 1 klasa, to mam wrażenie że pani Grażynka pracuje 4 godzin dziennie (w piątki dwie). Ale że nie wolno generalizować to zakładam że to odosobniony przypadek.
Tydzień pracy w Polsce to 40 godzin, pensum nauczyciela 18 godzin to 22 godziny powinien spędzić w szkole sprawdzając klasówki, przygotowując materiały do następnych lekcji itp. Pan Kowalczyk musi pracować dłużej niż 8 godzin bo może jest źle zorganizowany i za często pali i pije kawę , a może wykonuje prace za dwie osoby i powinien część je delegować na kogoś innego.
Oczywiście, że należy jej się duża premia, nauczyciele są niedowartościowani. Oczywiście, że nauczyciele mogliby zarabiać więcej, co zachęciłoby ludzi do podjęcia tej pracy, co w końcu przełożyłoby się na lepszą jakość kadr nauczycielskich. Ale przecież można też wydawać te pieniądze na "paliwo" i "spotkania służbowe" dla polityków.
Cóż, jedni i drudzy maja rację, każdy robi to co lubi i na co system pozwala. Jeśli ktoś ma powołanie i chce być nauczycielem - a przecież wiadomo nie od wczoraj jak ta praca jest opłacana i co się na nią składa to jest tym nauczycielem, nikogo to nie zaskakuje po podpisaniu umowy o pracę, jeśli ktoś ma ochotę być politykiem to przy odrobinie i szczęścia i swego rodzaju układów może zostać, tylko, że kariera krótka czasami bywa a i botem nie raz obrzuconym się zostanie.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
TA STRONA TO GÓ**O A ADMIN TO JEB@NY PE**Ł, KTÓRY OBCIĄGA LACHĘ I-WSZYNOSOWI_WPL
taaa, tylko Paweł nie napisał, jakie pensum ma żona - "i że te drugie tyle" w domu wcale nie musi dawać nawet przeciętnych 40 godz. tygodniowo.
Aż się poplułem ze śmiechu :). Drugie tyle co w szkole to dawałby 18/19 godzin. Jeszcze prywatne, nie opodatkowane lekcje. Ferie, wakacje, dzień nauczyciela, urlop zdrowotny dla podratowania zdrowia 1 rok - płatny... Obecnie w klasie jest do 15 uczniów. U mojego syna 7 w klasie. Idzie się zaje...ać.
panie Kukiz z pańskimi dochodami pan jeszcze pozwala żonie pracować "za grosze" ? jest pan bez serca.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Moja kobieta też nie musiałaby pracować. Ale pracuje bo chce, bo lubi, bo non stop w domu mogłoby ja zabić :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tylko lepszy sort przy korycie zasługuje za premię. A nie my którym np. zabiera się 750 a dane 500+ za dziecko
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tylko kolego nie napisałeś że w szkole na 24 godziny lekcyjne w tygodniu
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie zrozumie ten, kto nigdy w szkole nie pracował. Weź te 24 godziny i zacznij uczyć w szkole. Jak zobaczysz, że musisz drugie tyle pracować w domu, to zmienisz zdanie. Troszkę wyobraźni życzę!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Moja mama to emerytowana już nauczycielka. Wszyscy mówią, że wakacje, że ferie ale nikt nie bierze pod uwagę faktu, że pracowała po 5-8 godzin dziennie w szkole. Potem powrót do domu z głową pękającą wrzasków i pisków uczniów, obiad, kawa i do 20-21 ślęczenie nad klasówkami, sprawozdaniami i inną dokumentacją. Oczywiście w ramach pracy. I to wszystko za 2000 złotych miesięcznie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Moja żona pracuje w szkole. Wyjeżdża o 7:00, wraca o 18-tej i jeszcze przywozi ze sobą służbowy komputer żeby w weekendy popracować. Faktycznie, zarabia coś około 2500 zł tylko te godziny zupełnie się nie zgadzają. Nie dorobi sobie na "korkach", bo jest kierowniczką świetlicy szkolnej, więc czego by mogła uczyć? Oprócz tego ściga rodziców żeby płacili za obiady, zbiera pieniądze za mleko, ma mnóstwo papierkowej roboty związanej z rozliczeniem kuchni, zakupów i wydawaniem posiłków. Organizuje przetargi na dostawy, przygotowuje dzieci do konkursów, organizuje kiermasze...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Patrząc na rozkład zajęć mojej córy - 1 klasa, to mam wrażenie że pani Grażynka pracuje 4 godzin dziennie (w piątki dwie). Ale że nie wolno generalizować to zakładam że to odosobniony przypadek.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tydzień pracy w Polsce to 40 godzin, pensum nauczyciela 18 godzin to 22 godziny powinien spędzić w szkole sprawdzając klasówki, przygotowując materiały do następnych lekcji itp. Pan Kowalczyk musi pracować dłużej niż 8 godzin bo może jest źle zorganizowany i za często pali i pije kawę , a może wykonuje prace za dwie osoby i powinien część je delegować na kogoś innego.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oczywiście, że należy jej się duża premia, nauczyciele są niedowartościowani. Oczywiście, że nauczyciele mogliby zarabiać więcej, co zachęciłoby ludzi do podjęcia tej pracy, co w końcu przełożyłoby się na lepszą jakość kadr nauczycielskich. Ale przecież można też wydawać te pieniądze na "paliwo" i "spotkania służbowe" dla polityków.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Cóż, jedni i drudzy maja rację, każdy robi to co lubi i na co system pozwala. Jeśli ktoś ma powołanie i chce być nauczycielem - a przecież wiadomo nie od wczoraj jak ta praca jest opłacana i co się na nią składa to jest tym nauczycielem, nikogo to nie zaskakuje po podpisaniu umowy o pracę, jeśli ktoś ma ochotę być politykiem to przy odrobinie i szczęścia i swego rodzaju układów może zostać, tylko, że kariera krótka czasami bywa a i botem nie raz obrzuconym się zostanie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
TA STRONA TO GÓ**O A ADMIN TO JEB@NY PE**Ł, KTÓRY OBCIĄGA LACHĘ I-WSZYNOSOWI_WPL
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
CZYCHACZ, a co nauczyciel wychowania fizycznego robi w domu?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
taaa, tylko Paweł nie napisał, jakie pensum ma żona - "i że te drugie tyle" w domu wcale nie musi dawać nawet przeciętnych 40 godz. tygodniowo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
i jeszcze ile ma wolnego w roku (wakacie ferie itp)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kowalczyk, ty po prostu nie umiesz sobie zorganizować dnia pracy!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Aż się poplułem ze śmiechu :). Drugie tyle co w szkole to dawałby 18/19 godzin. Jeszcze prywatne, nie opodatkowane lekcje. Ferie, wakacje, dzień nauczyciela, urlop zdrowotny dla podratowania zdrowia 1 rok - płatny... Obecnie w klasie jest do 15 uczniów. U mojego syna 7 w klasie. Idzie się zaje...ać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A pan Paweł kogo popiera w końcu...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane