Ale czy to tylko wina dzieci? Kiedyś po dzwonki na przerwę na dwór wybierała prawie całą szkoła. Teraz dzieci nie mogą wychodzić bez opieki na zewnątrz. Rośnie pokolenie otyłych niemot. To jakiś chory system a nikt nie może nic zrobić, bo pełno id**tycznych przepisów w imię źle pojętego dobra dziecka. Te piękne place zabaw przy szkołach są puste i smutne.
@Jarewa O czym ty człowieku gadasz? Dzieciom w szkole nie można praktycznie nic oprócz chodzenia, siedzenia i rozmawiania na przerwie. Mam kolegę, którego brat chodził do podstawówki i opowiadał jak to zabraniali się dzieciom bawić na korytarzu w berka, bo niby sobie coś zrobią. Musieli siedzieć cały czas na tym samy piętrze i nie mogli zejść ani wejść na górę, bo zaraz zostaliby owaleni przez nauczyciela. Kiedyś jego brat siedząc na świetlicy zbudował sobie z kolegami karabin z klocków i udawali, że strzelają do siebie, to zaraz kazali im to zostawić i siąść przy stoliku malować kredkami.
W moich czasach biegaliśmy na przerwie po korytarzu. Do klasy wracaliśmy spoceni i dostawaliśmy uwagę w dzienniczku. Teraz narzeka się na brak aktywności. Czy ktoś moze mi to logicznie wytłumaczyć?
Na dwór wychodzili tylko wtedy jak było ciepło i to na WF. Tak jest w każdej znanej mi podstawówce nawet w tej do, której ja kiedyś chodziłem. Zmieniła się ona i to bardzo, co zauważyłem będąc ostatnio w odwiedzinach u starego nauczyciela. Wszelaka paranoja na temat bezpieczeństwa w szkole i innych głupot powoduje, że dzieci wyglądają jak wyglądają i są jakie są. Po prostu zabiera im się podstawową zabawę i zaniża i tak zerową przyjemność z chodzenia do szkoły.
to nie chodzi wcale o ruch, takie barierki sa dzis likwidowane bo sie de**l uderzy i zabije, dzis nawet wlazenie na drzewo jest nielegalne i dostaniesz mandat. bramki sa usuwane bo moze na ciebie sie wywrocic, kurcze na ile jak sie bujali sie wywalila i zyja. a dzisiejsze de**le smierc na miejscu, takie to cioty w rurkach
A czego się spodziewać skoro każdy dzieciak zamiast rzeczywiście się bawić to "bawi" się smartfonem na podwórku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co zrobisz, takie czasy. Przynajmniej "my" grubi nie jesteśmy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale czy to tylko wina dzieci? Kiedyś po dzwonki na przerwę na dwór wybierała prawie całą szkoła. Teraz dzieci nie mogą wychodzić bez opieki na zewnątrz. Rośnie pokolenie otyłych niemot. To jakiś chory system a nikt nie może nic zrobić, bo pełno id**tycznych przepisów w imię źle pojętego dobra dziecka. Te piękne place zabaw przy szkołach są puste i smutne.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A kiedy ty byleś w szkole podstawowej??? dzieci nic nie maja zakazanego mogą na przerwie robić co im się podoba pograć pobiegać ale nie chcą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@Jarewa O czym ty człowieku gadasz? Dzieciom w szkole nie można praktycznie nic oprócz chodzenia, siedzenia i rozmawiania na przerwie. Mam kolegę, którego brat chodził do podstawówki i opowiadał jak to zabraniali się dzieciom bawić na korytarzu w berka, bo niby sobie coś zrobią. Musieli siedzieć cały czas na tym samy piętrze i nie mogli zejść ani wejść na górę, bo zaraz zostaliby owaleni przez nauczyciela. Kiedyś jego brat siedząc na świetlicy zbudował sobie z kolegami karabin z klocków i udawali, że strzelają do siebie, to zaraz kazali im to zostawić i siąść przy stoliku malować kredkami.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W moich czasach biegaliśmy na przerwie po korytarzu. Do klasy wracaliśmy spoceni i dostawaliśmy uwagę w dzienniczku. Teraz narzeka się na brak aktywności. Czy ktoś moze mi to logicznie wytłumaczyć?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na dwór wychodzili tylko wtedy jak było ciepło i to na WF. Tak jest w każdej znanej mi podstawówce nawet w tej do, której ja kiedyś chodziłem. Zmieniła się ona i to bardzo, co zauważyłem będąc ostatnio w odwiedzinach u starego nauczyciela. Wszelaka paranoja na temat bezpieczeństwa w szkole i innych głupot powoduje, że dzieci wyglądają jak wyglądają i są jakie są. Po prostu zabiera im się podstawową zabawę i zaniża i tak zerową przyjemność z chodzenia do szkoły.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tylko wtedy nie było drożdżówek z olejem palmowym i syropem glukozowym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ciekawe a margaryna do pieczenia palma to co to bylo, tluszcz kozi?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Otylosc jest tak zyebana, jak 7Days'a reklama
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Otyłość? Jaka otyłość... Dzieci w polsce to raczej niedożywione, a nie przejedzone...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ruch rowniez ale ciekaw jestem porownania skladow tych drozdzowek z przeszlosci z tymi terazniejszymi.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
to nie chodzi wcale o ruch, takie barierki sa dzis likwidowane bo sie de**l uderzy i zabije, dzis nawet wlazenie na drzewo jest nielegalne i dostaniesz mandat. bramki sa usuwane bo moze na ciebie sie wywrocic, kurcze na ile jak sie bujali sie wywalila i zyja. a dzisiejsze de**le smierc na miejscu, takie to cioty w rurkach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Moje dzieci chodza do pieknej nowej szkoly. Ale plac zabaw zamykaja o 17.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane