taki przykład. Od kilku lat wszędzie zatrudniać chcą o ile, to na umowę o dzieło, czy też zlecenie. Taka umowa mówi jasno. Jesteś chory, nie zarabiasz. Pracowałem w małej firmie, gdzie byłem ofiarą imprezowiczki. Co weekend darcie ryja po klubach i szlajanie się , co weekend inny partner. W poniedziałki zakatarzona, kaszle. W środę ja mam katar. W piątek ona już zdrowa, mnie rozkłada. Ale jak nie pracować chorując jak nie ma chorobowego? Takie warunki to nie widzimisię ale co mam zrobić? Brać 2 tygodnie urlopu czy dziecko do przedszkola wysyłać, bo ja muszę iść do pracy inaczej mi nie płacą
Jadę na Tabcinie w czasie grypy, gdyby nie chore przepisy pewnie przesiedział bym w domu 3-4 dni. Ale gdy wiem że 1) pracodawca będzie patrzył krzywo że większy katar skutkuje nieobecnością 2) ZUS przyśle mi sporo mniej za ten okres, zażywam dawkę Tabcin i robię swoją robotę nie bacząc nic. Osobna sprawa, że zaraża się w okresie inkubacji choroby, kiedy jeszcze żadnych objawów nie ma więc takie pitolenie o odpowiedzialności mija się z celem. Co innego ospa, odra itd, ale szanowny lekarzu dobrze wiesz, że zarażasz zanim dostaniesz objawów więc po co te wykłady
masz to szczęście że zus mniej - ale płaci. Fakt, że choroby się rozwijają jakiś czas ale to niczego nie zmienia. Bo tą logiką (wiedza o przenoszeniu się grypy) dzieci chorego rodzica nie powinny chodzić do przedszkola. jedyne na co warto zwrócić uwagę to gripexy bo tu akurat jest racja. Jak zarazisz więcej osób to więcej go kupi... Więc czuj się dobrze i rób następnych klientów.
i do tego w wielu zakładach za nawet jeden dzień L4 brak miesięcznej premii. a 400 PLN dla kogoś kto dostaje na rękę 1700 to kupa kasy. więc te swoje żale niech doktor skieruje do polaczków-menedżerków.
To dalej jedź sobie na tym Tabcinie, ale jak wyladujesz w szpitalu na kilka miesięcy na powikłanie np. grypy to Ci się odwidzi. To przykład z życia, kumpel był jedną nogą na tamtym świecie.
Jesteś słaby, chrowity to umieraj. Natury nie oszukasz. Wykaż się obywatelską postawą i nieprzekazuj swoich słabych genów dalej. Nie obciążaj i tak niewydolnej służby zdrowia. Niewspieraj obcych koncernów farmaceutycznych... W ten sposób pomożesz polskim zakładom pogrzebowym, lokalnym producentom chryzantem, wesprzesz okolicznych stolarzy produkujących trumny, drobnych rzemieślników produkujących pomniki i znicze. Odchodząc będziesz miał wklad w uzdrowienie naszego chorego społeczeństwa. Nie biegaj z biegunką, bostonką, rakiem do lekarza. Pomóż swojej społeczności...
Dzięki takim Januszą mój syn od września przechodził rekordowe 2 tygodnie w jednym ciągu. Ludzie potrafią dziecko z gorączką naszpikowane ibumem i apapem do przedszkola wysłać. Jeżeli jest porządny pracodawca to wie, co oznacza jak jeden głąb przyjdzie chory do pracy - za tydzień nie będzie conajmniej 1/4 załogi.
Dziś widziałam matkę z dzieckiem chorym na ospę wietrzną w markecie. Mały był cały wysmarowany w fiolecie czyli jak podejrzewam wykwity jeszcze same mu się nie zagoiły tak więc nadal zaraża. Brawo!
Tak na marginesie to ospa jest chorobą którą się przechodzi tylko raz i to za dzieciaka (przeważnie) więc wolę widzieć gó****ka z kleksami na ryju niż jakiegoś zakichanego prądkującego gripo-mana czy inną pisdę z gorączką
Siwy, niestety ospa może dać powikłania. Chyba to w zeszłym roku było głośno, że "madka" zaprowadzila dziecko na ospa party i ono nie przeżyło.
Raz jedyny byłem na L4 przez tydzień, od kolegów dowiedziałem się jaka była premia w tym miesiącu bo sam jej nie zobaczyłem, przez co wypłata była mniejsza o 1/3. Morał płynie taki: Nikt nie pracuje dla przyjemności, chorzy w szczególności, a jeśli chcesz zarobić nie choruj w robocie tylko tyraj z gorączką i w pocie.
Tak na marginesie, chorobę zatrzymać ciężko, zwłaszcza takie "cosie" co noszą się w powietrzu. Wirus potrafi się inkubować w organizmie nawet do 2 tygodni, sam nie raz pracowałem z osobami chorymi i przeważnie po około 10 dniach sam chorowałem. Proszę mieć to na uwadze, czasem myślimy, że ktoś nas zaraził a tak naprawdę my sami byliśmy nosicielami. Pewnych rzeczy nie zmienimy, ale polityków możemy zawsze, wtedy będzie nas stać i na leki i na siedzenie w domu..
taki przykład. Od kilku lat wszędzie zatrudniać chcą o ile, to na umowę o dzieło, czy też zlecenie. Taka umowa mówi jasno. Jesteś chory, nie zarabiasz. Pracowałem w małej firmie, gdzie byłem ofiarą imprezowiczki. Co weekend darcie ryja po klubach i szlajanie się , co weekend inny partner. W poniedziałki zakatarzona, kaszle. W środę ja mam katar. W piątek ona już zdrowa, mnie rozkłada. Ale jak nie pracować chorując jak nie ma chorobowego? Takie warunki to nie widzimisię ale co mam zrobić? Brać 2 tygodnie urlopu czy dziecko do przedszkola wysyłać, bo ja muszę iść do pracy inaczej mi nie płacą
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jadę na Tabcinie w czasie grypy, gdyby nie chore przepisy pewnie przesiedział bym w domu 3-4 dni. Ale gdy wiem że 1) pracodawca będzie patrzył krzywo że większy katar skutkuje nieobecnością 2) ZUS przyśle mi sporo mniej za ten okres, zażywam dawkę Tabcin i robię swoją robotę nie bacząc nic. Osobna sprawa, że zaraża się w okresie inkubacji choroby, kiedy jeszcze żadnych objawów nie ma więc takie pitolenie o odpowiedzialności mija się z celem. Co innego ospa, odra itd, ale szanowny lekarzu dobrze wiesz, że zarażasz zanim dostaniesz objawów więc po co te wykłady
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
masz to szczęście że zus mniej - ale płaci. Fakt, że choroby się rozwijają jakiś czas ale to niczego nie zmienia. Bo tą logiką (wiedza o przenoszeniu się grypy) dzieci chorego rodzica nie powinny chodzić do przedszkola. jedyne na co warto zwrócić uwagę to gripexy bo tu akurat jest racja. Jak zarazisz więcej osób to więcej go kupi... Więc czuj się dobrze i rób następnych klientów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
i do tego w wielu zakładach za nawet jeden dzień L4 brak miesięcznej premii. a 400 PLN dla kogoś kto dostaje na rękę 1700 to kupa kasy. więc te swoje żale niech doktor skieruje do polaczków-menedżerków.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To dalej jedź sobie na tym Tabcinie, ale jak wyladujesz w szpitalu na kilka miesięcy na powikłanie np. grypy to Ci się odwidzi. To przykład z życia, kumpel był jedną nogą na tamtym świecie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jesteś słaby, chrowity to umieraj. Natury nie oszukasz. Wykaż się obywatelską postawą i nieprzekazuj swoich słabych genów dalej. Nie obciążaj i tak niewydolnej służby zdrowia. Niewspieraj obcych koncernów farmaceutycznych... W ten sposób pomożesz polskim zakładom pogrzebowym, lokalnym producentom chryzantem, wesprzesz okolicznych stolarzy produkujących trumny, drobnych rzemieślników produkujących pomniki i znicze. Odchodząc będziesz miał wklad w uzdrowienie naszego chorego społeczeństwa. Nie biegaj z biegunką, bostonką, rakiem do lekarza. Pomóż swojej społeczności...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
pracodawca ma w du**e twoja chorobę masz je**ć
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dzięki takim Januszą mój syn od września przechodził rekordowe 2 tygodnie w jednym ciągu. Ludzie potrafią dziecko z gorączką naszpikowane ibumem i apapem do przedszkola wysłać. Jeżeli jest porządny pracodawca to wie, co oznacza jak jeden głąb przyjdzie chory do pracy - za tydzień nie będzie conajmniej 1/4 załogi.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dziś widziałam matkę z dzieckiem chorym na ospę wietrzną w markecie. Mały był cały wysmarowany w fiolecie czyli jak podejrzewam wykwity jeszcze same mu się nie zagoiły tak więc nadal zaraża. Brawo!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak na marginesie to ospa jest chorobą którą się przechodzi tylko raz i to za dzieciaka (przeważnie) więc wolę widzieć gó****ka z kleksami na ryju niż jakiegoś zakichanego prądkującego gripo-mana czy inną pisdę z gorączką
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Siwy, niestety ospa może dać powikłania. Chyba to w zeszłym roku było głośno, że "madka" zaprowadzila dziecko na ospa party i ono nie przeżyło.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jestem całym sercem za siedzeniem w domu podczas choroby :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Raz jedyny byłem na L4 przez tydzień, od kolegów dowiedziałem się jaka była premia w tym miesiącu bo sam jej nie zobaczyłem, przez co wypłata była mniejsza o 1/3. Morał płynie taki: Nikt nie pracuje dla przyjemności, chorzy w szczególności, a jeśli chcesz zarobić nie choruj w robocie tylko tyraj z gorączką i w pocie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak na marginesie, chorobę zatrzymać ciężko, zwłaszcza takie "cosie" co noszą się w powietrzu. Wirus potrafi się inkubować w organizmie nawet do 2 tygodni, sam nie raz pracowałem z osobami chorymi i przeważnie po około 10 dniach sam chorowałem. Proszę mieć to na uwadze, czasem myślimy, że ktoś nas zaraził a tak naprawdę my sami byliśmy nosicielami. Pewnych rzeczy nie zmienimy, ale polityków możemy zawsze, wtedy będzie nas stać i na leki i na siedzenie w domu..
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane