Ma? Ostatnio taki Janusz handlarz też się sapał jak vin chciałem. W końcu jak dał to się okazało, że auto po lekkiej szkodzie parkingowej było po zderzeniu czołowym z dachowaniem i wszystkimi poduszkami wybitymi. Oszczędziłem jazdy przez pół Polski.
Przytaknął Janusz Januszowi. Jak macie problem, że ktoś chce sprawdzić jak kantujecie to na złom grata dawajcie, a nie na sprzedaż. Pośredniczę w wielu zakupach samochodów, więc znam kanty takich Januszy na przestrzał.
Odpisał w burackim stylu, ale taka jest niestety prawda. Piszą jakieś pierdozapytania, a chodzi tylko o cenę. W sms sie targuje, a później na miejscu oczekuje ponownego targowania od ceny zbitej już w smsie. Ostatnio sprzedawałem telefon. Klient napisał lekko mniejszą cenę, ale było ok więc się zgodziłem. Rozmowę zakończył:"to się jutro widzimy, a pan pomyśli co tam jeszcze można zejść". Odpisałem mu że targi zakończone i jeśli przyniesie nawet 50zl mniej bo mu bankomat nie wydal czy tam pies zdechł to wróci do domu ze swoją kasą, a nie telefonem. Finalnie telefon sprzedałem innemu panu w ceni
Z tego co widzę gościu zadał dwa pytania
Często jak rozmawiam z handlarzami to "Panie ale to trzeba tylko nabić" A potem kompresor i parownik do wymiany. Vin łatwiej podać smsem. Szybciej sprawdzę historię. Od 8 lat nie kupuje samochodów w kraju. Jedziesz na oględziny 300 km a tam szrot, w ogłoszeniu igla. Dziadek jeździł do kościoła w niedzielę.
Przynajmniej przez ostatnie 6 lat można przebieg sprawdzić, a jak się trafią dwa przebiegi w ciągu jednego roku to może (ale nie musi) oznaczać że były "przygody".
Ja tego kuwa nie rozumiem skoro go pytają o vin to na ch.uj się rzuca? Wpisuje w ogłoszeniu vin i jak ktoś chce se podłubać przy historii to niech to sobie robi oszczędzając czas na odpisywanie sprzedającemu. No chyba że to Pan "MAGISTER" JANUSZ AUTOHANDLU co za wszelką cenę chce ukryć jakie to wały narobił to co innego. Zaje*biście do tematu podeszło otomoto gdzie podawanie VIN w ogłoszeniu jest obowiązkiem choć zanim to wprowadzili już i tak sporo tam wystawiających ten vin udostępniało.
trochę z czarnego fekalnego rowa ten janusz-sprzedawaca robiony przez kozę a nie janusza-mastera - podanie numeru vin to, żaden problem a naprawa klimy w takim samochodzie może kosztować więcej niż sam samochód
To podawajcie w ogłoszeniach VIN, nr rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji, wtedy kupujący będzie miał większe zaufanie. Nawet jak cena jest wyższa to poważni kupcy biorą tego z takimi informacjami. To nic nie kosztuje właściciela chyba że coś ukrywa. Nie piszę tu o handlarzach, bo nie polecam kupowania u nich, ale i sprzedawania im.
Ma rację chłop. Takich zawraczaczy smsowych jest pełno. Truje du..pe pół nocy a nie zadzwoni, nie przyjedzie i nie kupi.. Znamy z życia😂
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ma? Ostatnio taki Janusz handlarz też się sapał jak vin chciałem. W końcu jak dał to się okazało, że auto po lekkiej szkodzie parkingowej było po zderzeniu czołowym z dachowaniem i wszystkimi poduszkami wybitymi. Oszczędziłem jazdy przez pół Polski.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"A jak masz chcecie" - ale pi**a I nieuk!!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Każdy kto sprzedawał samochód przyzna "Januszowi" rację, sam to przerabiałem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dokładnie tak,święte słowa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przytaknął Janusz Januszowi. Jak macie problem, że ktoś chce sprawdzić jak kantujecie to na złom grata dawajcie, a nie na sprzedaż. Pośredniczę w wielu zakupach samochodów, więc znam kanty takich Januszy na przestrzał.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Miałem kilku takich id****w na olx, jeden z nich napisał do mnie 27 wiadomości, z początku to było śmieszne ale w końcu kazałem mu spier......ć!!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Też kiedyś sprzedawałem samochód, nie miałem problemu z podaniem nr. Vin. Jakiś kombinator
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powinno sie udzielic wszelkich szczegolowych informacji w ogloszeniu. Jak sie tego nie robi, to do siebie trzeba miec pretensje, ze ktos wypytuje
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Odpisał w burackim stylu, ale taka jest niestety prawda. Piszą jakieś pierdozapytania, a chodzi tylko o cenę. W sms sie targuje, a później na miejscu oczekuje ponownego targowania od ceny zbitej już w smsie. Ostatnio sprzedawałem telefon. Klient napisał lekko mniejszą cenę, ale było ok więc się zgodziłem. Rozmowę zakończył:"to się jutro widzimy, a pan pomyśli co tam jeszcze można zejść". Odpisałem mu że targi zakończone i jeśli przyniesie nawet 50zl mniej bo mu bankomat nie wydal czy tam pies zdechł to wróci do domu ze swoją kasą, a nie telefonem. Finalnie telefon sprzedałem innemu panu w ceni
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I po to jest koronawirus dla takich osobników żeby się nie męczyli za długo 🤣
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z tego co widzę gościu zadał dwa pytania Często jak rozmawiam z handlarzami to "Panie ale to trzeba tylko nabić" A potem kompresor i parownik do wymiany. Vin łatwiej podać smsem. Szybciej sprawdzę historię. Od 8 lat nie kupuje samochodów w kraju. Jedziesz na oględziny 300 km a tam szrot, w ogłoszeniu igla. Dziadek jeździł do kościoła w niedzielę.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A to za granicą klim się nie nabija? :) I już widzę jak Ci Helmund lub Ahmed Vin smsem wysyła z auta za 500 ojro :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
VIn do 20 letniego Twingo to jest to :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przynajmniej przez ostatnie 6 lat można przebieg sprawdzić, a jak się trafią dwa przebiegi w ciągu jednego roku to może (ale nie musi) oznaczać że były "przygody".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja tego kuwa nie rozumiem skoro go pytają o vin to na ch.uj się rzuca? Wpisuje w ogłoszeniu vin i jak ktoś chce se podłubać przy historii to niech to sobie robi oszczędzając czas na odpisywanie sprzedającemu. No chyba że to Pan "MAGISTER" JANUSZ AUTOHANDLU co za wszelką cenę chce ukryć jakie to wały narobił to co innego. Zaje*biście do tematu podeszło otomoto gdzie podawanie VIN w ogłoszeniu jest obowiązkiem choć zanim to wprowadzili już i tak sporo tam wystawiających ten vin udostępniało.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
trochę z czarnego fekalnego rowa ten janusz-sprzedawaca robiony przez kozę a nie janusza-mastera - podanie numeru vin to, żaden problem a naprawa klimy w takim samochodzie może kosztować więcej niż sam samochód
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To podawajcie w ogłoszeniach VIN, nr rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji, wtedy kupujący będzie miał większe zaufanie. Nawet jak cena jest wyższa to poważni kupcy biorą tego z takimi informacjami. To nic nie kosztuje właściciela chyba że coś ukrywa. Nie piszę tu o handlarzach, bo nie polecam kupowania u nich, ale i sprzedawania im.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane