"Czy buddyzm to nie religia? Jeśli pojęcie „religia” zdefiniować jako wiarę w rządzącego światem boga lub bogów i oddawanie mu czci, buddyzm nie jest religią, gdyż żadna wiara tego typu tutaj nie występuje." - pl.wikipedia.org
Owszem, buddyzm to też droga rozwoju wewnętrznego i praca nad spokojem umysłu. No i Wyobraźnia tego to, że nie raz odradzasz się na tym świecie i możesz kontaktować się wręcz z przodkami czyli różnymi buddami. No i również prawo karmy czyli etykę też zawiera. Na dodatek masz praktyki duchowe. Np takie co polegają na myśleniu dobrze i współczuciu w stosunku do bliskich a poźniej dalszych znajomych. Od siebie dodam, że pomaga to przestać tkwić w złości i znalezieniu pozytywnych aspektów w innych ludziach, zwalcza ślepotę w stanie nienawistnym. Tak jakby pomaga wyjść ze złego wymiaru duchowego.
Jest też praktyka co ponoć przywracała zdrowie trędowatym. Dzięki innej można po śmierci odrodzić się w innym świecie bądź inkarnować w tym. Jeden budda chciał nawet wstąpić do piekieł, żeby pomóc udręczonym duszom. Jako Taoista nie jestem w stanie zaakceptować Mistrza jako 100% buddy bo jest wiele oszustów. W każdym razie jest to też zbiór nauk od ludzi o dobrym sercu które pomagają patrzeć inaczej na świat i innego człowieka.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
a ja mam wrażenie, że rozumni ludzie do podobnych wniosków niezależnie dochodzą, i tylko różnie sobie tą niespodziewaną wspólnotę tłumaczą. ja nienawiść, jak i miłość rezerwuję dla osobników naprawdę zasłużonych:)
Możesz wpaść w błędne przekonanie o tych osobnikach zwłaszcza kiedy nakręcasz się by myśleć negatywnie możesz nie widzieć pozytywów i być w nastroju poirytowanym niepotrzebnie. Choć patrząc na twoją wypowiedź raczej ogarniasz to na chłodno więc może nie masz zaburzonej perspektywy. W każdym razie myśląc pozytywnie dajesz szanse im i sobie szanse na zmiane nastawienia warto jeśli chodzisz przez to wk******y. Tylko trzeba uważać bo są tacy co na nich nic nie wpływa i zawsze Cię oszukają bo mają w tym frajdę...chyba? Ciekawe czy to kwestia duszy czy wychowania.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
Odwieczny dylemat: natura czy kultura... szkoda mi nerwow na nienawisc. To szkodzi mi przede wszystkim:)
póki człowiek wszystkiego nie przekręci, bo mu się wydaje, że Bóg tak chce... nasza religia też miała jedno proste założenie: miłujcie się wszyscy! szkoda, że ludzie to wszystko tak zje*ali :(
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
i niech zawsze świeci słońce... mrzonki. a skoro takie, nierealne, to i skutki będą zastępcze. a co Tobie się wydaje, że bóg jakiś chce? ludzie to nie jakieś postacie idealne, w dodatku różni mają rózne potrzeby i zapatrywania, i trzeba z dobrodziejstwem inwentarza przyjąć, że miłowanie wrogów to raczej niewykonalne, z definicji wroga, albo samobójcze, takoż.
Niektóre praktyki duchowe ponoć były w stanie leczyć trąd inne znowuż pomagały dostać się do różnych krain po śmierci. Jeden z buddów nawet chciał dostać się do piekła by pomóc wyciągnąć udręczone dusze. Fajna sprawa lecz ja jako Taoista nie jestem w stanie zaakceptować podążania za mistrzem na 100%. Zwłaszcza, że tu w europie jest dużo oszustów podających się za buddów... dla mnie to kolejna przystań z ciekawą nauką ludzi o dobrym sercu.
Choć buddyzm pomaga pracować nad sobą to ma wady niestety. Na przykład nie uratuję dzieci przed aborcją... Chyba, że to jest karmicznie złe bo jednak ta dusza chciała odrodzić się w tym ciele i nie będzie miała tej możliwości z aborcją. Więc mogło by nie być Andrei Bocellego... Nagłe śmierci są złe dla duszy więc samobójstwa nie wchodzą w grę. Lecz Jezus uchorni cię przed transhumanizmem i zapewni Ci wolną wolę a Budda nie i tu jest pies pogrzebany... Lecz można wartościowe sprawy wyciągnąć z Buddyzmu myślę, że Jezus by nie miał nic przeciwko.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
na szczęście aborcja dzieci już nie dotyczy... adolfa też by mogło nie być. albo putlera. jaką wolna wolę, skoro gdy postapisz inaczej, niż sobie zyczy, to na piekło skazuje?
Różnica jest taka, że chrześcijanie wierzą w niewidzialną siłę, istotę, a buddyści w człowieka, dobrego człowieka. Wiedzą, że był zwykłym, dobrym człowiekiem, który nie czynił cudów, a Jezusa uznano za cudotwórcę, wszechwiedzącego i wszechmogącego, tak jak jego ojciec Bóg. Szkoda tylko, że żaden z nich nie dał nam żadnej wiedzy o świecie, geografii, fizyki, chemii, itd., tylko nakazy i zakazy. Nawet mapy musieli ludzie sami zrobić, ale wywalić z raju, za to, że szatan skusił Ewę, to nie było problemu. A jaką karę zesłał Bóg na szatana? Żadnej, bo przecież był niewinny. Nic, tylko kochać Boga!!
Widziałem te świątynie, niby skromne, ale figury Buddy oblepione złotymi płatkami. Widziałem Buddę szmaragdowego i złotego, a czego nie widziałem, to mogę się tylko domyślać. Ale fakt, buddyzm jest z pewnością skromną religią, z pewnością skromniejszą od chrześcijańskiej, a sami mnisi nie są opasłymi darmozjadami. Widziałem, jak mnisi sami wznosili budynek, może świątynię, nie wiem, ale budowali sami.
Każda religia to zło.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ale nie wszystkie używają dzieci do zaspokojenia chuci
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Czy buddyzm to nie religia? Jeśli pojęcie „religia” zdefiniować jako wiarę w rządzącego światem boga lub bogów i oddawanie mu czci, buddyzm nie jest religią, gdyż żadna wiara tego typu tutaj nie występuje." - pl.wikipedia.org
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
noooo, szczególnie tak, która mówi o miłości do bliźniego i wymaga, byśmy byli dla siebie dobrzy i nawet wrogów szanowali i miłowali... zuo jak uj!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Owszem, buddyzm to też droga rozwoju wewnętrznego i praca nad spokojem umysłu. No i Wyobraźnia tego to, że nie raz odradzasz się na tym świecie i możesz kontaktować się wręcz z przodkami czyli różnymi buddami. No i również prawo karmy czyli etykę też zawiera. Na dodatek masz praktyki duchowe. Np takie co polegają na myśleniu dobrze i współczuciu w stosunku do bliskich a poźniej dalszych znajomych. Od siebie dodam, że pomaga to przestać tkwić w złości i znalezieniu pozytywnych aspektów w innych ludziach, zwalcza ślepotę w stanie nienawistnym. Tak jakby pomaga wyjść ze złego wymiaru duchowego.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jest też praktyka co ponoć przywracała zdrowie trędowatym. Dzięki innej można po śmierci odrodzić się w innym świecie bądź inkarnować w tym. Jeden budda chciał nawet wstąpić do piekieł, żeby pomóc udręczonym duszom. Jako Taoista nie jestem w stanie zaakceptować Mistrza jako 100% buddy bo jest wiele oszustów. W każdym razie jest to też zbiór nauk od ludzi o dobrym sercu które pomagają patrzeć inaczej na świat i innego człowieka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a ja mam wrażenie, że rozumni ludzie do podobnych wniosków niezależnie dochodzą, i tylko różnie sobie tą niespodziewaną wspólnotę tłumaczą. ja nienawiść, jak i miłość rezerwuję dla osobników naprawdę zasłużonych:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Możesz wpaść w błędne przekonanie o tych osobnikach zwłaszcza kiedy nakręcasz się by myśleć negatywnie możesz nie widzieć pozytywów i być w nastroju poirytowanym niepotrzebnie. Choć patrząc na twoją wypowiedź raczej ogarniasz to na chłodno więc może nie masz zaburzonej perspektywy. W każdym razie myśląc pozytywnie dajesz szanse im i sobie szanse na zmiane nastawienia warto jeśli chodzisz przez to wk******y. Tylko trzeba uważać bo są tacy co na nich nic nie wpływa i zawsze Cię oszukają bo mają w tym frajdę...chyba? Ciekawe czy to kwestia duszy czy wychowania.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Odwieczny dylemat: natura czy kultura... szkoda mi nerwow na nienawisc. To szkodzi mi przede wszystkim:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
póki człowiek wszystkiego nie przekręci, bo mu się wydaje, że Bóg tak chce... nasza religia też miała jedno proste założenie: miłujcie się wszyscy! szkoda, że ludzie to wszystko tak zje*ali :(
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
i niech zawsze świeci słońce... mrzonki. a skoro takie, nierealne, to i skutki będą zastępcze. a co Tobie się wydaje, że bóg jakiś chce? ludzie to nie jakieś postacie idealne, w dodatku różni mają rózne potrzeby i zapatrywania, i trzeba z dobrodziejstwem inwentarza przyjąć, że miłowanie wrogów to raczej niewykonalne, z definicji wroga, albo samobójcze, takoż.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powiedz to swoim wyznawcom traktowanym jak niewolnicy. Zero wiedzy, ale wstawka jest. Wielki Lama też.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niektóre praktyki duchowe ponoć były w stanie leczyć trąd inne znowuż pomagały dostać się do różnych krain po śmierci. Jeden z buddów nawet chciał dostać się do piekła by pomóc wyciągnąć udręczone dusze. Fajna sprawa lecz ja jako Taoista nie jestem w stanie zaakceptować podążania za mistrzem na 100%. Zwłaszcza, że tu w europie jest dużo oszustów podających się za buddów... dla mnie to kolejna przystań z ciekawą nauką ludzi o dobrym sercu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
evender wykorzystywanie dzieci jest przez Masonów satanistów niestety kościół w nich obfituje Św. Sebastian Pelczar z resztą o nich pisał...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Choć buddyzm pomaga pracować nad sobą to ma wady niestety. Na przykład nie uratuję dzieci przed aborcją... Chyba, że to jest karmicznie złe bo jednak ta dusza chciała odrodzić się w tym ciele i nie będzie miała tej możliwości z aborcją. Więc mogło by nie być Andrei Bocellego... Nagłe śmierci są złe dla duszy więc samobójstwa nie wchodzą w grę. Lecz Jezus uchorni cię przed transhumanizmem i zapewni Ci wolną wolę a Budda nie i tu jest pies pogrzebany... Lecz można wartościowe sprawy wyciągnąć z Buddyzmu myślę, że Jezus by nie miał nic przeciwko.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
na szczęście aborcja dzieci już nie dotyczy... adolfa też by mogło nie być. albo putlera. jaką wolna wolę, skoro gdy postapisz inaczej, niż sobie zyczy, to na piekło skazuje?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Różnica jest taka, że chrześcijanie wierzą w niewidzialną siłę, istotę, a buddyści w człowieka, dobrego człowieka. Wiedzą, że był zwykłym, dobrym człowiekiem, który nie czynił cudów, a Jezusa uznano za cudotwórcę, wszechwiedzącego i wszechmogącego, tak jak jego ojciec Bóg. Szkoda tylko, że żaden z nich nie dał nam żadnej wiedzy o świecie, geografii, fizyki, chemii, itd., tylko nakazy i zakazy. Nawet mapy musieli ludzie sami zrobić, ale wywalić z raju, za to, że szatan skusił Ewę, to nie było problemu. A jaką karę zesłał Bóg na szatana? Żadnej, bo przecież był niewinny. Nic, tylko kochać Boga!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nawet z Lechem Wałęsą ma wspólną fotografię.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Widziałem te świątynie, niby skromne, ale figury Buddy oblepione złotymi płatkami. Widziałem Buddę szmaragdowego i złotego, a czego nie widziałem, to mogę się tylko domyślać. Ale fakt, buddyzm jest z pewnością skromną religią, z pewnością skromniejszą od chrześcijańskiej, a sami mnisi nie są opasłymi darmozjadami. Widziałem, jak mnisi sami wznosili budynek, może świątynię, nie wiem, ale budowali sami.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane