Reklama
Reklama

Komentarze

6
H
homo_sapiens Padawan

I co w tym dziwnego? Zazwyczaj (a może już teraz zawsze?) oprócz działań niepożądanych na ulotkach leków podaje się prawdopodobieństwo ich wystąpienia - np. "rzadko (1 na 1000 przypadków)". Załóżmy, że jakiś lek pomaga 80% osób, nie działa na 15%, a działania niepożądane wywołuje u 5% (pomijam już to, że działania niepożądane mogą występować jednocześnie z pożądanymi, albo być nieporównanie słabsze niż działania pożądane). Każdy może sobie sam zdecydować, czy warto mu ryzykować, czy nie. Zabiegi medyczne i operacje chirurgiczne też nie zawsze prowadzą do poprawy zdrowia.

P
pibi80 Padawan

Ale zauważyłeś że chodzi o te same objawy, na które lek miał być skuteczny?

H
homo_sapiens Padawan

Tak, i w żaden sposób nie przekreśla to tego, co napisałem. Wyobraź sobie jakąś operację okulistyczną u osoby z częściowo uszkodzonym wzrokiem, która to operacja w zamierzeniu ma przywrócić prawidłowe widzenie. Powiedzmy, że w 9 na 10 przypadków operacja się udaje i pacjent odzyskuje wzrok, a w 1 na 10 przypadków nie udaje się (z jakichkolwiek powodów) i pacjent traci jeszcze bardziej zdolność widzenia. Czy taki scenariusz Cię dziwi? Wracając do układu pokarmowego ze wstawki - przecież ktoś może np. mieć żołądek lub jelita nadwrażliwe na któryś składnik leku i s**czka lub wymioty gotowe.

A
ateka Szyderca

farmaceutyczne perpetum mobile. A może działa to ta, że leczy "wywołane stresem", wywołując to samo, ale te są już wywołane nieporządanym działaniem leków a nie stresem. Wyobraźmy sobie, że NFZ refunduje te drugie, a za te stresowe każe płacić. Ma sens.

B
bialymis81 Wieśniak

A wystarczyłby dobry Lolek

Reklama