W tej całej komisji ds wyborów kopertowych niepokoi mnie jedna sprawa - zrobili (jedni i drudzy) z Sobonia kozła ofiarnego, podczas gdy wszyscy doskonale wiedzą, kto tak naprawdę odpowiadał za podejmowanie decyzji; kto pociągał za sznurki. I w tym kontekście nie ma znaczenia, że faktyczni decydenci byli na tyle sprytni, by osobiście nie podpisywać żadnych papierów.
W tej całej komisji ds wyborów kopertowych niepokoi mnie jedna sprawa - zrobili (jedni i drudzy) z Sobonia kozła ofiarnego, podczas gdy wszyscy doskonale wiedzą, kto tak naprawdę odpowiadał za podejmowanie decyzji; kto pociągał za sznurki. I w tym kontekście nie ma znaczenia, że faktyczni decydenci byli na tyle sprytni, by osobiście nie podpisywać żadnych papierów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane