Rozumiem, że prawaczkom się nie podobają żeńskie formy, które były w dwudziestoleciu międzywojennym, tylko promują komunistyczną nowomowę, typu: pani kietownik, kobieta szpieg. Gratulacje!
Jak byłem dzieciakiem to w zimie rzucaliśmy do siebie szpieżkami. A nie sorki, pomyliłem się, śnieżkami. Albo pigułami. Przecież te feminatywy to już nie jest tylko zaśmiecanie polszczyzny, to jest kiepskiej jakości kabaret.Np. tytuły naukowe, doktorka to jest potoczne nazwanie lekarki, profesorka mówi się na nauczycielkę ze szkoły średniej, obie mają magistra a nie doktorat czy profesurę. Na studiach mówiło się pani doktor, pani profesor i nikomu to nie przeszkadzało. Paranoja.
To jest trochę problem pokoleń wychowanych prlowskiej polszczyźnie, w której zlikwidowano kierownicę, pilotkę i profesorę i zastąpiono je paniami, bo jakoś tak dziwnie rozumiano równouprawnienie. Niestety się przywiązaliśmy do tej komunistycznej nowomowy bez psycholożki, a z panią psycholog.
Jprd🤣
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Brzmi jak nazwa jakiegoś gatunku biedronki
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Może szpiegini?... Masakra.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wincy lewicy, wincy!!! :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szpiegula.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Cos w tym jest, wyborcy konfedetosji dorośli wiekiem, aby glosowac i mizna by mowic o nich mezczyzni, a to tylko chlopczeta z malutkimi siusiakami.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rozumiem, że prawaczkom się nie podobają żeńskie formy, które były w dwudziestoleciu międzywojennym, tylko promują komunistyczną nowomowę, typu: pani kietownik, kobieta szpieg. Gratulacje!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nauczycielka czy kierowniczka są ok. Ministra i gościni, to akty gwałtu na języku, mimo tego, że to komuniści faktycznie usunęli feminatywy z języka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Akt gwałtu na języku to jest "oglądnąć". Język ewoluuje i naturalnie się zmienia.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak byłem dzieciakiem to w zimie rzucaliśmy do siebie szpieżkami. A nie sorki, pomyliłem się, śnieżkami. Albo pigułami. Przecież te feminatywy to już nie jest tylko zaśmiecanie polszczyzny, to jest kiepskiej jakości kabaret.Np. tytuły naukowe, doktorka to jest potoczne nazwanie lekarki, profesorka mówi się na nauczycielkę ze szkoły średniej, obie mają magistra a nie doktorat czy profesurę. Na studiach mówiło się pani doktor, pani profesor i nikomu to nie przeszkadzało. Paranoja.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To jest trochę problem pokoleń wychowanych prlowskiej polszczyźnie, w której zlikwidowano kierownicę, pilotkę i profesorę i zastąpiono je paniami, bo jakoś tak dziwnie rozumiano równouprawnienie. Niestety się przywiązaliśmy do tej komunistycznej nowomowy bez psycholożki, a z panią psycholog.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Feminatywy tak, wypaczenia nie. np. ministerka, a nie ministra. A pani minister przeszkadza tylko ludziom o niskiej samoocenie. Tak uważam.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Czyli jak Ty się nie zgodzisz na "pana ministerkę" to masz niską samoocenę?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane