Lata 1960. U dziadków na wsi kibelek zwany sławojką. Ale żeby do niego dojść trzeba wyło wyjść z domu, ominąć stodołę i wejść w krzewy bzu i róż bo tak ukryta była ta mała budowla do... Ale babcia Bronia zawsze miała na oku który z wnuków nie umył rąk po powrocie z krzaków.
w sumie, można sobie rano zrbić kanapki do korpo, w trakcie dwójeczki
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Takie to fajne, rosyjskie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Trochę źle zrobione. Za daleko od kuchenki, bo wtedy można by było mieszać zupę bez wstawania z kibla.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Lata 1960. U dziadków na wsi kibelek zwany sławojką. Ale żeby do niego dojść trzeba wyło wyjść z domu, ominąć stodołę i wejść w krzewy bzu i róż bo tak ukryta była ta mała budowla do... Ale babcia Bronia zawsze miała na oku który z wnuków nie umył rąk po powrocie z krzaków.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane