Tak, to trzeba naprawić. Amerykańscy naukowcy opracowali już przecież metodę zagnieżdżenia embrionów na hemoroidach, teraz zachodzą w głowę jak zderzyć dwa plemniki, by powstał embrion. Jest pomysł, by użyć zderzacza hadronów:)
misiu, ale tu nikt nawet nie wspominał o robieniu dzieci, tylko o formalnym zalegalizowaniu związku dwóch dorosłych ludzi (w którym i tak żyją) i uzyskaniu niezbędnych do tego wspólnego życia praw/obowiązków od prawa/państwa.
Koteczku, ale małżeństwo jest właśnie zalegalizowaniem rodziny: rodziców i dzieci. Związki jednopłciowe może i warto zalegalizować (i nadać im pewne prawa), ale nie nazywajmy tego małżeństwem!!!
Rejestrowany związek partnerski, bo tak to się formalnie nazywa, to nie jest małżeństwo - określają, a raczej mają go określać odrębne zasady i przepisy. Na przykład taka para nie ma prawa do adopcji, ani adopcji wewnętrznej (dziecka jednego z partnerów przez drugiego). Partner(2) może tylko uczestniczyć w bieżących spraw życia codziennego dziecka (mała piecza). Tak naprawdę w tym całym cyrku/nakazie UE chodzi tylko o to, żeby w papierach się wszystko zgadzało i żeby przenosząc się z jednego kraju do drugiego para mogła załatwić wszystkie sprawy w urzędach/szpitalach - tylko tyle i aż tyle.
Inaczej, chodzi o przeniesienie/transkrypcję uprawnień związku (niekoniecznie 1 do 1) z jednego kraju do drugiego, a jaką będzie to nosiło nazwę - mniejsza z tym. Wydaje mi się, że o samą nazwę "małżeństwo" będzie burzył się tylko margines po jednej jak i drugiej stronie poglądów/polityki.
Tak, to trzeba naprawić. Amerykańscy naukowcy opracowali już przecież metodę zagnieżdżenia embrionów na hemoroidach, teraz zachodzą w głowę jak zderzyć dwa plemniki, by powstał embrion. Jest pomysł, by użyć zderzacza hadronów:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
misiu, ale tu nikt nawet nie wspominał o robieniu dzieci, tylko o formalnym zalegalizowaniu związku dwóch dorosłych ludzi (w którym i tak żyją) i uzyskaniu niezbędnych do tego wspólnego życia praw/obowiązków od prawa/państwa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Koteczku, ale małżeństwo jest właśnie zalegalizowaniem rodziny: rodziców i dzieci. Związki jednopłciowe może i warto zalegalizować (i nadać im pewne prawa), ale nie nazywajmy tego małżeństwem!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rejestrowany związek partnerski, bo tak to się formalnie nazywa, to nie jest małżeństwo - określają, a raczej mają go określać odrębne zasady i przepisy. Na przykład taka para nie ma prawa do adopcji, ani adopcji wewnętrznej (dziecka jednego z partnerów przez drugiego). Partner(2) może tylko uczestniczyć w bieżących spraw życia codziennego dziecka (mała piecza). Tak naprawdę w tym całym cyrku/nakazie UE chodzi tylko o to, żeby w papierach się wszystko zgadzało i żeby przenosząc się z jednego kraju do drugiego para mogła załatwić wszystkie sprawy w urzędach/szpitalach - tylko tyle i aż tyle.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Inaczej, chodzi o przeniesienie/transkrypcję uprawnień związku (niekoniecznie 1 do 1) z jednego kraju do drugiego, a jaką będzie to nosiło nazwę - mniejsza z tym. Wydaje mi się, że o samą nazwę "małżeństwo" będzie burzył się tylko margines po jednej jak i drugiej stronie poglądów/polityki.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie ma czegoś takiego jak małżeństwo jednopłciowe. Autorowi uderzyło nasienie do głowy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To, że ktoś jest dorosły, nie znaczy, że jest zdrowy psychicznie, jeśli ktoś myli odbyt z narządami płciowymi to mu coś tam w glówce nie styka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Idźmy jeszcze dalej z postępem. W takiej nowoczesnej Francji można zawrzeć związek z osobą zmarłą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane