Podobne posty
Komentarze
1Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ciocia moja jest weterynarzem w małej miejscowości. Potrafi niczym doktor Dolittle rozmawiać ze zwierzętami. Dawno temu jeszcze za komuny dostała zlecenie do parafii od proboszcza. Przyjeżdża a tam koza słabiutka nie chce pić i jeść. Pyta się owej kozy co jej dolega w tym momencie proboszcz chwyta...
Ciocia moja jest weterynarzem w małej miejscowości. Potrafi niczym doktor Dolittle rozmawiać ze zwierzętami. Dawno temu jeszcze za komuny dostała zlecenie do parafii od proboszcza. Przyjeżdża a tam koza słabiutka nie chce pić i jeść. Pyta się owej kozy co jej dolega w tym momencie proboszcz chwyta kozę za pysk i mówi: Proszę jej nie wierzyć to było tylko raz i po pijanemu.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Daruś wszystko się zgadza, z tym że ta mała miejscowość to było Kłodzko i nie koza tylko pies i nie proboszcz tylo lokalna działaczka PO. Kolega Adaś ci wyjaśni, że zoofilia w PO to tradycja.
Zglos komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane