Ten kolaż językowy to znak tamtych czasów. W latach 80 język polski zalała fala zapożyczeń z języka angielskiego. Zanim słowo ostatecznie ustandaryzowano jako „komputer”, w powszechnym obiegu funkcjonowało wiele form hybrydowych. Tutaj do angielskiego "computer" autor dodał przymiotnikową końcówkę "-owe". Słowo "wideo" było już wtedy w powszechnym użyciu, a spolszczono je błyskawicznie przez urząd. W 1984 polski Urząd Patentowy odrzucił rejestrację nazwy jednej z firm ("VideoPol"), argumentując, że w polskim alfabecie nie ma litery "v", a oficjalną, zalecaną formą zapisu staje się
Z tym spolszczaniem "na siłę", to w mojej rodzinie zmieniono właśnie w imieniu literę V na W - z tym samym uzasadnieniem. I to pomimo że oryginalny akt urodzenia - wydany w innym kraju i w innym alfabecie ma w transkrypcji i tłumaczeniu właśnie V. Beton urzędu był nie do przeskoczenia.
Władze w PRL masowo spolszczały nazwiska. W twojej rodzinie było to "V" na "W". Częste były przypadki zmiany głosek z "sch" na "sz", "tsch" na "cz" lub "au" na "ał". Pozwalał na to powojenny dekret z 1945, a później ustawa z 1956. W obu tych aktach był zapis że można zmienić nazwisko, jeśli obywatel „nosi nazwisko o brzmieniu niepolskim”. Przez kilkadziesiąt lat stanowiły one dla organów administracji państwowej podstawę prawną do eliminowania obcych form językowych.
Ten kolaż językowy to znak tamtych czasów. W latach 80 język polski zalała fala zapożyczeń z języka angielskiego. Zanim słowo ostatecznie ustandaryzowano jako „komputer”, w powszechnym obiegu funkcjonowało wiele form hybrydowych. Tutaj do angielskiego "computer" autor dodał przymiotnikową końcówkę "-owe". Słowo "wideo" było już wtedy w powszechnym użyciu, a spolszczono je błyskawicznie przez urząd. W 1984 polski Urząd Patentowy odrzucił rejestrację nazwy jednej z firm ("VideoPol"), argumentując, że w polskim alfabecie nie ma litery "v", a oficjalną, zalecaną formą zapisu staje się
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z tym spolszczaniem "na siłę", to w mojej rodzinie zmieniono właśnie w imieniu literę V na W - z tym samym uzasadnieniem. I to pomimo że oryginalny akt urodzenia - wydany w innym kraju i w innym alfabecie ma w transkrypcji i tłumaczeniu właśnie V. Beton urzędu był nie do przeskoczenia.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Władze w PRL masowo spolszczały nazwiska. W twojej rodzinie było to "V" na "W". Częste były przypadki zmiany głosek z "sch" na "sz", "tsch" na "cz" lub "au" na "ał". Pozwalał na to powojenny dekret z 1945, a później ustawa z 1956. W obu tych aktach był zapis że można zmienić nazwisko, jeśli obywatel „nosi nazwisko o brzmieniu niepolskim”. Przez kilkadziesiąt lat stanowiły one dla organów administracji państwowej podstawę prawną do eliminowania obcych form językowych.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Początek powojennego kapitalizmu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane