Gdyby nie umorzenie, to proces byłby brutalnym atakiem na religię i ośmieszaniem kościoła.
Z manifestacjmi i publicznymi modłami "o opamiętanie" pod gmachem sądu. A tak wystarczył jeden telefon od biskupa i prokuratura sama się "opamiętała i nawróciła"
Gdyby nie umorzenie, to proces byłby brutalnym atakiem na religię i ośmieszaniem kościoła. Z manifestacjmi i publicznymi modłami "o opamiętanie" pod gmachem sądu. A tak wystarczył jeden telefon od biskupa i prokuratura sama się "opamiętała i nawróciła"
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane