Zacznijmy od tego, że drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki to historyczny sukces polskiej piłkarki. Jeszcze rok wcześniej Pajor była ósma, a teraz znalazła się w ścisłej światowej czołówce. Tyle że patrząc na jej osiągnięcia, trudno nie poczuć niedosytu. Polka wygrała z Barceloną Ligę Mistrzyń, mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Królowej i Superpuchar. W samej Lidze Mistrzyń zdobyła 11 bramek, a w finale strzeliła dwa gole i zaliczyła asystę. Czego jeszcze można wymagać od napastniczki?
Żeby jednak nie popadać w narodowe oburzenie, trzeba przyznać, że Alexia Putellas również miała świetny sezon. Hiszpanka została najlepszą zawodniczką Ligi Mistrzyń i wygrała z reprezentacją Ligę Narodów. Ma też ogromną renomę w świecie futbolu. I właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy w plebiscycie liczą się wyłącznie osiągnięcia sportowe, czy również popularność nazwiska?
Dziennikarz, Tomasz Włodarczyk ocenił, że Pajor przegrała z Putellas popularnością. Z kolei Leticia Dawidowicz stwierdziła, że najwyraźniej „nie lubią Polaków”. To oczywiście emocjonalna opinia, a nie dowód na jakąkolwiek niechęć. Trudno jednak nie przypomnieć sobie Roberta Lewandowskiego, który w 2020 roku był faworytem do Złotej Piłki, ale plebiscyt odwołano z powodu pandemii. Rok później Polak przegrał z Lionelem Messim.
Pajor nie zdobyła też nagrody dla najlepszej napastniczki. Tutaj jednak decydowały konkretne liczby, a nie głosy jurorów. Charlyn Corral z meksykańskiej Pachuki zdobyła 43 bramki, podczas gdy Polka miała ich 33 według zasad tego wyróżnienia. Można dyskutować, czy wszystkie ligi powinny być traktowane jednakowo, ale wynik był zgodny z regulaminem.
Na gali w londyńskiej Royal Albert Hall Pajor siedziała obok Kyliana Mbappe, który również zakończył wieczór na drugim miejscu. Oboje przyjechali z wielkimi nadziejami, ale musieli obejść się smakiem. Oczywiście, większość piłkarzy oddałaby wiele, żeby znaleźć się w ich sytuacji.
Cała historia pokazuje jednak pewien problem z takimi plebiscytami. Bramki można policzyć, zdobyte trofea również, ale popularności i uznania jurorów już niekoniecznie. I właśnie dlatego podobne werdykty zawsze będą wywoływać kontrowersje.
A największa wiocha? Chyba byłoby nią to, gdybyśmy przez kolejną awanturę o Złotą Piłkę zapomnieli, że Polka została drugą najlepszą piłkarką świata. To gigantyczny sukces, nawet jeśli do pełni szczęścia zabrakło jednej statuetki.
Żeby jednak nie popadać w narodowe oburzenie, trzeba przyznać, że Alexia Putellas również miała świetny sezon. Hiszpanka została najlepszą zawodniczką Ligi Mistrzyń i wygrała z reprezentacją Ligę Narodów. Ma też ogromną renomę w świecie futbolu. I właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy w plebiscycie liczą się wyłącznie osiągnięcia sportowe, czy również popularność nazwiska?
Dziennikarz, Tomasz Włodarczyk ocenił, że Pajor przegrała z Putellas popularnością. Z kolei Leticia Dawidowicz stwierdziła, że najwyraźniej „nie lubią Polaków”. To oczywiście emocjonalna opinia, a nie dowód na jakąkolwiek niechęć. Trudno jednak nie przypomnieć sobie Roberta Lewandowskiego, który w 2020 roku był faworytem do Złotej Piłki, ale plebiscyt odwołano z powodu pandemii. Rok później Polak przegrał z Lionelem Messim.
Pajor nie zdobyła też nagrody dla najlepszej napastniczki. Tutaj jednak decydowały konkretne liczby, a nie głosy jurorów. Charlyn Corral z meksykańskiej Pachuki zdobyła 43 bramki, podczas gdy Polka miała ich 33 według zasad tego wyróżnienia. Można dyskutować, czy wszystkie ligi powinny być traktowane jednakowo, ale wynik był zgodny z regulaminem.
Na gali w londyńskiej Royal Albert Hall Pajor siedziała obok Kyliana Mbappe, który również zakończył wieczór na drugim miejscu. Oboje przyjechali z wielkimi nadziejami, ale musieli obejść się smakiem. Oczywiście, większość piłkarzy oddałaby wiele, żeby znaleźć się w ich sytuacji.
Cała historia pokazuje jednak pewien problem z takimi plebiscytami. Bramki można policzyć, zdobyte trofea również, ale popularności i uznania jurorów już niekoniecznie. I właśnie dlatego podobne werdykty zawsze będą wywoływać kontrowersje.
A największa wiocha? Chyba byłoby nią to, gdybyśmy przez kolejną awanturę o Złotą Piłkę zapomnieli, że Polka została drugą najlepszą piłkarką świata. To gigantyczny sukces, nawet jeśli do pełni szczęścia zabrakło jednej statuetki.