Dwa lata zakazu za stanie na płocie
Sprawa rozpoczęła się podczas rozegranego 10 marca 2025 roku meczu Motoru Lublin z Legią Warszawa. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3, ale dla „Starucha” znacznie poważniejsze konsekwencje miało to, co robił na trybunie gości. Prowadził doping, stojąc na ogrodzeniu oddzielającym sektor od boiska.
Sąd w Lublinie uznał, że Staruchowicz przebywał w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności. Został ukarany dwuletnim zakazem stadionowym. Kancelaria Prezydenta podała, że formalnie chodziło o wykroczenie polegające na przebywaniu podczas imprezy masowej w sektorze innym niż wskazany na bilecie.
Sam „Staruch” przedstawiał inną wersję wydarzeń. Twierdził, że otrzymał od służb bezpieczeństwa Motoru specjalny identyfikator, pozwalający przebywać mu na płocie, a nawet na płycie boiska. Przekonywał również, że organizator wiedział, skąd będzie prowadził doping. To właśnie deklarowana zgoda klubu stała się głównym argumentem zwolenników zniesienia zakazu.
Zadzwonił do prezydenta na żywo
W grudniu 2025 roku Karol Nawrocki był gościem programu Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. W części poświęconej telefonom od widzów na antenę dodzwonił się Piotr Staruchowicz. Opowiedział o swoim wyroku, akredytacji i prowadzeniu dopingu z płotu.
– Chciałem zapytać pana prezydenta, czy Święty Mikołaj przyniesie mi ułaskawienie w tym roku? – zapytał „Staruch”.
Nawrocki nie złożył wówczas żadnej obietnicy. Przyznał, że zna sprawę jedynie z doniesień medialnych i ocenił, że sytuacja, w której osoba odpowiedzialna za prowadzenie dopingu nie może wejść na gniazdo, brzmi nielogicznie. Zapowiedział jednak, że decyzja może zostać podjęta dopiero po przeanalizowaniu dokumentów.
Zakaz znika, skazanie zostaje wymazane
Finał nastąpił 3 sierpnia 2026 roku. Kancelaria Prezydenta poinformowała o zastosowaniu prawa łaski wobec trzech osób, nie podając ich nazwisk. Tożsamość „Starucha” potwierdził jego pełnomocnik, mecenas Krzysztof Wąsowski.
Prezydent darował Staruchowiczowi zakaz wstępu na imprezy masowe i zarządził cofnięcie skazania. Kancelaria uzasadniła decyzję pozytywną opinią środowiskową, incydentalnym charakterem czynu oraz ustabilizowanym trybem życia ukaranego. Postępowanie zostało wszczęte na żądanie samego prezydenta, bezpośrednio na podstawie art. 139 Konstytucji RP. Nietypowe jest również to, że akt łaski dotyczył wykroczenia, a nie przestępstwa.
Ułaskawienie nie oznacza jednak, że sąd wycofał się z wyroku albo uznał „Starucha” za niewinnego. Akt łaski nie uchyla orzeczenia i nie podważa stwierdzonej winy – pozwala natomiast darować karę lub usunąć inne skutki skazania. W tym przypadku skutkiem decyzji jest zarówno zniesienie zakazu stadionowego, jak i zatarcie skazania.
Jedni mówią o absurdalnej karze, inni o politycznej przysłudze
Decyzja natychmiast wywołała polityczną awanturę. Politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zarzucili prezydentowi uprzywilejowanie kontrowersyjnego przedstawiciela środowiska kibicowskiego. Zwolennicy ułaskawienia odpowiadają, że dwuletni zakaz za prowadzenie dopingu z płotu był niewspółmierny, szczególnie jeśli Staruchowicz rzeczywiście posiadał zgodę organizatora.
Nie wiadomo, czy telefon do programu na żywo miał jakikolwiek wpływ na ostateczną decyzję. Kancelaria zapewnia, że sprawę rozpatrzono na podstawie akt i indywidualnej oceny okoliczności. Rozmowa z pewnością nadała jej jednak ogromny rozgłos. Historia brzmi jak internetowy skecz: telefon, święty Mikołaj i prezydencki akt łaski. Tyle że jej finał jest już całkiem realny – „Staruch” może ponownie pojawić się na stadionie Legii.
Sprawa rozpoczęła się podczas rozegranego 10 marca 2025 roku meczu Motoru Lublin z Legią Warszawa. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3, ale dla „Starucha” znacznie poważniejsze konsekwencje miało to, co robił na trybunie gości. Prowadził doping, stojąc na ogrodzeniu oddzielającym sektor od boiska.
Sąd w Lublinie uznał, że Staruchowicz przebywał w miejscu nieprzeznaczonym dla publiczności. Został ukarany dwuletnim zakazem stadionowym. Kancelaria Prezydenta podała, że formalnie chodziło o wykroczenie polegające na przebywaniu podczas imprezy masowej w sektorze innym niż wskazany na bilecie.
Sam „Staruch” przedstawiał inną wersję wydarzeń. Twierdził, że otrzymał od służb bezpieczeństwa Motoru specjalny identyfikator, pozwalający przebywać mu na płocie, a nawet na płycie boiska. Przekonywał również, że organizator wiedział, skąd będzie prowadził doping. To właśnie deklarowana zgoda klubu stała się głównym argumentem zwolenników zniesienia zakazu.
Zadzwonił do prezydenta na żywo
W grudniu 2025 roku Karol Nawrocki był gościem programu Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. W części poświęconej telefonom od widzów na antenę dodzwonił się Piotr Staruchowicz. Opowiedział o swoim wyroku, akredytacji i prowadzeniu dopingu z płotu.
– Chciałem zapytać pana prezydenta, czy Święty Mikołaj przyniesie mi ułaskawienie w tym roku? – zapytał „Staruch”.
Nawrocki nie złożył wówczas żadnej obietnicy. Przyznał, że zna sprawę jedynie z doniesień medialnych i ocenił, że sytuacja, w której osoba odpowiedzialna za prowadzenie dopingu nie może wejść na gniazdo, brzmi nielogicznie. Zapowiedział jednak, że decyzja może zostać podjęta dopiero po przeanalizowaniu dokumentów.
Zakaz znika, skazanie zostaje wymazane
Finał nastąpił 3 sierpnia 2026 roku. Kancelaria Prezydenta poinformowała o zastosowaniu prawa łaski wobec trzech osób, nie podając ich nazwisk. Tożsamość „Starucha” potwierdził jego pełnomocnik, mecenas Krzysztof Wąsowski.
Prezydent darował Staruchowiczowi zakaz wstępu na imprezy masowe i zarządził cofnięcie skazania. Kancelaria uzasadniła decyzję pozytywną opinią środowiskową, incydentalnym charakterem czynu oraz ustabilizowanym trybem życia ukaranego. Postępowanie zostało wszczęte na żądanie samego prezydenta, bezpośrednio na podstawie art. 139 Konstytucji RP. Nietypowe jest również to, że akt łaski dotyczył wykroczenia, a nie przestępstwa.
Ułaskawienie nie oznacza jednak, że sąd wycofał się z wyroku albo uznał „Starucha” za niewinnego. Akt łaski nie uchyla orzeczenia i nie podważa stwierdzonej winy – pozwala natomiast darować karę lub usunąć inne skutki skazania. W tym przypadku skutkiem decyzji jest zarówno zniesienie zakazu stadionowego, jak i zatarcie skazania.
Jedni mówią o absurdalnej karze, inni o politycznej przysłudze
Decyzja natychmiast wywołała polityczną awanturę. Politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zarzucili prezydentowi uprzywilejowanie kontrowersyjnego przedstawiciela środowiska kibicowskiego. Zwolennicy ułaskawienia odpowiadają, że dwuletni zakaz za prowadzenie dopingu z płotu był niewspółmierny, szczególnie jeśli Staruchowicz rzeczywiście posiadał zgodę organizatora.
Nie wiadomo, czy telefon do programu na żywo miał jakikolwiek wpływ na ostateczną decyzję. Kancelaria zapewnia, że sprawę rozpatrzono na podstawie akt i indywidualnej oceny okoliczności. Rozmowa z pewnością nadała jej jednak ogromny rozgłos. Historia brzmi jak internetowy skecz: telefon, święty Mikołaj i prezydencki akt łaski. Tyle że jej finał jest już całkiem realny – „Staruch” może ponownie pojawić się na stadionie Legii.