Jak opisuje portal Spotted, pod koniec 2025 roku we Wrocławiu przebywało 787 726 osób. Aż 153 771 z nich nie posiadało polskiego obywatelstwa. Oznacza to, że cudzoziemcem była niemal co piąta osoba uwzględniona w badaniu.
Pod względem procentowego udziału obcokrajowców Wrocław zajął pierwsze miejsce wśród dużych miast wojewódzkich. Dla porównania, w Warszawie cudzoziemcy stanowili 14,5 proc. badanej populacji, w Poznaniu 12,5 proc., a w Krakowie 11,3 proc.
Nie oznacza to jednak, że Wrocław ma największą liczbę cudzoziemców w Polsce. Pod tym względem zdecydowanie prowadzi Warszawa, gdzie odnotowano ponad 301 tys. osób bez polskiego obywatelstwa. Wrocław znalazł się na drugim miejscu, przed Krakowem, w którym było ich nieco ponad 101 tys.
Nie jest również prawdą, że Wrocław osiągnął najwyższy procentowy wynik spośród wszystkich polskich gmin. Wyższe odsetki pojawiały się między innymi w Ustroniu Morskim, Mikstacie, Głownie, Raszynie i Mławie. Stolica Dolnego Śląska pozostaje jednak liderem w grupie największych miast.
GUS szukał "aktywności"
Dane pochodzą z eksperymentalnego badania Głównego Urzędu Statystycznego. Analitycy nie ograniczyli się do meldunków, lecz sprawdzali aktywność osób posiadających numer PESEL w państwowych rejestrach, między innymi ZUS, NFZ, KRUS oraz Ministerstwa Finansów.
Dzięki temu, próbowali oszacować, ile osób rzeczywiście przebywało w Polsce 31 grudnia 2025 roku. GUS wyliczył, że było ich około 38,8 mln, w tym blisko 2,3 mln cudzoziemców. Stanowili oni niespełna 6 proc. całej badanej populacji, a około 73 proc. obcokrajowców miało obywatelstwo ukraińskie.
Urząd podkreśla jednak, że są to wyniki eksperymentalne, a nie oficjalny bilans ludności. Dane obejmują osoby, po których pozostał możliwy do potwierdzenia „ślad życia” w rejestrach administracyjnych. Nie należy więc bezpośrednio porównywać ich z tradycyjnymi statystykami liczby mieszkańców.
Internet już się pokłócił
Informacja szybko trafiła do mediów społecznościowych i na Wykopie, gdzie pojawiły się komentarze o coraz bardziej „multi-kulti” Polsce. Jak zwykle przy temacie migracji, jedni wskazywali na rozwój gospodarczy, pracowników potrzebnych lokalnym firmom i większą różnorodność miasta. Inni przedstawiali dane jako powód do niepokoju.
Same liczby nie mówią jednak nic o zachowaniu konkretnych ludzi ani o tym, czy zmiana jest dobra lub zła. Pokazują przede wszystkim, że Wrocław stał się jednym z najważniejszych miejsc osiedlania się cudzoziemców w Polsce. Duże znaczenie mają rynek pracy, uczelnie, międzynarodowe firmy oraz położenie miasta blisko granicy z Niemcami i Czechami.
Wrocław od dawna reklamuje się jako miasto otwarte. Teraz otrzymał na to bardzo konkretny dowód statystyczny. Co piąta osoba jest cudzoziemcem — i nie jest to już hasło z kampanii promocyjnej, tylko obraz miasta wynikający z analizy państwowych rejestrów. Wiocha zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast o faktach dyskutujemy wyłącznie za pomocą stereotypów.
Pod względem procentowego udziału obcokrajowców Wrocław zajął pierwsze miejsce wśród dużych miast wojewódzkich. Dla porównania, w Warszawie cudzoziemcy stanowili 14,5 proc. badanej populacji, w Poznaniu 12,5 proc., a w Krakowie 11,3 proc.
Nie oznacza to jednak, że Wrocław ma największą liczbę cudzoziemców w Polsce. Pod tym względem zdecydowanie prowadzi Warszawa, gdzie odnotowano ponad 301 tys. osób bez polskiego obywatelstwa. Wrocław znalazł się na drugim miejscu, przed Krakowem, w którym było ich nieco ponad 101 tys.
Nie jest również prawdą, że Wrocław osiągnął najwyższy procentowy wynik spośród wszystkich polskich gmin. Wyższe odsetki pojawiały się między innymi w Ustroniu Morskim, Mikstacie, Głownie, Raszynie i Mławie. Stolica Dolnego Śląska pozostaje jednak liderem w grupie największych miast.
GUS szukał "aktywności"
Dane pochodzą z eksperymentalnego badania Głównego Urzędu Statystycznego. Analitycy nie ograniczyli się do meldunków, lecz sprawdzali aktywność osób posiadających numer PESEL w państwowych rejestrach, między innymi ZUS, NFZ, KRUS oraz Ministerstwa Finansów.
Dzięki temu, próbowali oszacować, ile osób rzeczywiście przebywało w Polsce 31 grudnia 2025 roku. GUS wyliczył, że było ich około 38,8 mln, w tym blisko 2,3 mln cudzoziemców. Stanowili oni niespełna 6 proc. całej badanej populacji, a około 73 proc. obcokrajowców miało obywatelstwo ukraińskie.
Urząd podkreśla jednak, że są to wyniki eksperymentalne, a nie oficjalny bilans ludności. Dane obejmują osoby, po których pozostał możliwy do potwierdzenia „ślad życia” w rejestrach administracyjnych. Nie należy więc bezpośrednio porównywać ich z tradycyjnymi statystykami liczby mieszkańców.
Internet już się pokłócił
Informacja szybko trafiła do mediów społecznościowych i na Wykopie, gdzie pojawiły się komentarze o coraz bardziej „multi-kulti” Polsce. Jak zwykle przy temacie migracji, jedni wskazywali na rozwój gospodarczy, pracowników potrzebnych lokalnym firmom i większą różnorodność miasta. Inni przedstawiali dane jako powód do niepokoju.
Same liczby nie mówią jednak nic o zachowaniu konkretnych ludzi ani o tym, czy zmiana jest dobra lub zła. Pokazują przede wszystkim, że Wrocław stał się jednym z najważniejszych miejsc osiedlania się cudzoziemców w Polsce. Duże znaczenie mają rynek pracy, uczelnie, międzynarodowe firmy oraz położenie miasta blisko granicy z Niemcami i Czechami.
Wrocław od dawna reklamuje się jako miasto otwarte. Teraz otrzymał na to bardzo konkretny dowód statystyczny. Co piąta osoba jest cudzoziemcem — i nie jest to już hasło z kampanii promocyjnej, tylko obraz miasta wynikający z analizy państwowych rejestrów. Wiocha zaczyna się dopiero wtedy, gdy zamiast o faktach dyskutujemy wyłącznie za pomocą stereotypów.