Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek (30 lipca). Przed godz. 4 mieszkańcy części województwa lubelskiego usłyszeli syreny alarmowe. W tym samym czasie Federacja Rosyjska prowadziła zmasowany atak na Ukrainę, a w polskiej przestrzeni powietrznej operowało wojskowe lotnictwo.
O godz. 3.40 wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął jednak z radarów, zanim udało się go jednoznacznie zidentyfikować.
W rejon ostatniego wskazania wysłano następnie śmigłowiec Mi-24. Jego załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w niezabudowanym terenie w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim. Po godz. 5 policjanci znaleźli na polu lej o średnicy około 10 metrów i porozrzucane szczątki. Miejsce znajdowało się około dwóch kilometrów od najbliższych domów.
Siła eksplozji była odczuwalna w okolicznych miejscowościach. Mieszkańcy relacjonowali, że zatrzęsły się okna i całe pomieszczenia. Jedna z osób miała również zauważyć spadający z nieba, płonący obiekt.
– Parę minut po 3.00 widziałem, jak coś spadało. Przypominało kulę ognia – relacjonował internauta cytowany przez „Super Express”.
Na szczęście nikt nie został ranny. Policja przekazała, że na obecnym etapie nie stwierdzono zagrożenia dla życia ani mienia mieszkańców. Teren zabezpieczyły policja, straż pożarna i wojsko. Do działań włączyli się również policyjni kontrterroryści, Żandarmeria Wojskowa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
Wirtualna Polska, powołując się na anonimowe źródło z rządu, poinformowała, że „wszystko wskazuje” na rosyjską rakietę. Wśród pojawiających się hipotez wymieniany jest pocisk manewrujący Ch-101. Są to jednak ustalenia nieoficjalne – służby nadal badają fragmenty obiektu i nie potwierdziły dotąd ani jego typu, ani pochodzenia.
Sprawa ma znaczenie ogólnokrajowe. Kluczowe będzie ustalenie, czym był obiekt, w jaki sposób znalazł się nad Polską oraz czy miał związek z nocnym rosyjskim ostrzałem Ukrainy.
O godz. 3.40 wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zniknął jednak z radarów, zanim udało się go jednoznacznie zidentyfikować.
W rejon ostatniego wskazania wysłano następnie śmigłowiec Mi-24. Jego załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w niezabudowanym terenie w pobliżu Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim. Po godz. 5 policjanci znaleźli na polu lej o średnicy około 10 metrów i porozrzucane szczątki. Miejsce znajdowało się około dwóch kilometrów od najbliższych domów.
Siła eksplozji była odczuwalna w okolicznych miejscowościach. Mieszkańcy relacjonowali, że zatrzęsły się okna i całe pomieszczenia. Jedna z osób miała również zauważyć spadający z nieba, płonący obiekt.
– Parę minut po 3.00 widziałem, jak coś spadało. Przypominało kulę ognia – relacjonował internauta cytowany przez „Super Express”.
Na szczęście nikt nie został ranny. Policja przekazała, że na obecnym etapie nie stwierdzono zagrożenia dla życia ani mienia mieszkańców. Teren zabezpieczyły policja, straż pożarna i wojsko. Do działań włączyli się również policyjni kontrterroryści, Żandarmeria Wojskowa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
Wirtualna Polska, powołując się na anonimowe źródło z rządu, poinformowała, że „wszystko wskazuje” na rosyjską rakietę. Wśród pojawiających się hipotez wymieniany jest pocisk manewrujący Ch-101. Są to jednak ustalenia nieoficjalne – służby nadal badają fragmenty obiektu i nie potwierdziły dotąd ani jego typu, ani pochodzenia.
Sprawa ma znaczenie ogólnokrajowe. Kluczowe będzie ustalenie, czym był obiekt, w jaki sposób znalazł się nad Polską oraz czy miał związek z nocnym rosyjskim ostrzałem Ukrainy.