Na pewno jedzie to wyrzucić, bo oddanie potrzebującym w naszym kraju spotyka się z podatkiem akcyza i ch*j wie czym jeszcze co po prostu jest nieopłacalne...
Wszystkim młotom wyjaśniam: Takie coś w wioślarstwie nazywa się "złapaniem raka". Źle włożone pióro do wody, powoduje wciągnięcie wiosła pod wodę i wyrwanie go z rąk (a nawet z odsadni) z taką siłą, że nawet Pudzian tego nie utrzyma. Bardzo często w "ósemkach" przy dużych prędkościach wylatuje cała załoga z wózków a łódź potrafi się przełamać (szczególnie stare jeszcze ze sklejki). Cała "ósemka" z załogą waży prawie tonę(!!!) a osiąga prędkość nawet 30 km/h! Nikt z was nie utrzymałby się na wózku, gwarantuję.
Moje miasto... A całkiem obok pływająca scena na Wiśle, z której mewy zrobiły sobie toaletę i tylko w takiej roli jak dotąd ją widziałem, bo na imprezy rozkładają tradycyjną obok na bulwarach...
to chociaż z tego wszystkiego to bedziesz miał dwa DYBLE do zamontowania futryny