Żona kumpla pracuje w restauracji, pewnego razu przyjmowała zamówienie na jakąś imprezę (chyba wesele). Gdy ustalono szczegóły dotyczące jedzenia padło pytanie o alkohol: "Pijecie jak ludzie czy jak swinie?". Na to oni "Co też pani wygaduje, oczywiście jak ludzie!" na to ona "a, czyli bez umiaru", na to oni: "a jaka jest różnica między ludźmi a św***ami w tym przyadku? -"Św***e mają umiar"
Dzieciak sie urwal i swietna zabawa, mama zalamana bo tyle godzin roboty a moze musiala siku 2 minuty zrobic. Jesli matki hejtuja.... to wspolczuje Ich dzieciom.
Ps. Najgorsze w tym jest to, ze dorosli beda pamietac ZLO, a dziecko nie bedzie pamietalo tego zajebiaszczego uczucia gdy stopy tonely w betonie....
To ameriKan soldat. Nara frajerzy