Mnie na serio już szlag trafia. Wpierw założono dziecku konto na jakiejś śmiesznej stronie, do której, aby się zalogować, potrzeba było potwierdzenia maila. Login mail i hasło nie znane. Cały dzień dzwonienia, pytania, przełaczania i czekania na połaczenie. Udało się. Teraz pora na robienie tysiaca testów (szkoła specjalna, na której dzieci głownie rozwiazuja testy). Kolejny zonk - zamiast dokumentu dostał skan. Wyciaganie drukarki z zakamarków szafy i maraton po nowy tusz, bo stary szlag trafił. Wydrukowane. Go**o widać (bo skan też był gó*****y, ale daliśmy radę odczytać). Nauczycielka już n
ile % mszy stanowiły pogrzebowe, powiedzmy, 2 tyg temu?