Wolność słowa to nie promowanie idei faszystowskich. Wolność słowa to nie namawianie do zachowań antyspołecznych i agresywnych.
Wolność słowa to nie promowanie złodziei, przestępców i skazanych prawomocnie kłamców. Media, które wpisują się w chociażby jeden z powyższych punktów, winny mieć odebrane koncesje. To jest TAK PROSTE. Świat będzie zwyczajnie LEPSZY, jeśli uniemożliwimy ludziom słabym, złym i zdemoralizowanym na szerzenie swoich patologii – podsumowuje Michał Chmielewski
Bo już dawno konfederosja urządziła biadoleniw, że UE zła (ale "mniej zorientowani wyborcy" nie ogarniają, że wypinając się na UE ciągnie się ruskiego fistaszka). No ale taka robota pisu i konpederastii - czyli pisu dla młodych :)
To i tak tylko nas waciki. Prawdziwą kasę już mają.