Solidarność to się skończyła po stanie wojennym. Potem to już była tzw. kontrolowana opozycja, pod patronatem esbecji. Oczywiście na dołach było sporo ludzi faktycznie wierzących w sprawę, ale góra była całkowicie zinfiltrowana. Kto się stawiał za bardzo i miał posłuch, kończył jak Popiełuszko.
Przyznam , że rada dobra. Najlepiej to się nie odzywać i udawać , że się nie zna tego donka kłamcy. Ledwo co burka po angielsku, po polsku też mu nie idzie więc można powiedzieć, że agent jakiś. :) :) :)
Oj poprzewracało się pisiorom we łbach, poprzewracało. A co gorsza, mimo otrzeźwiającego zimnego prysznica w październiku, powrotu do normalności nie widać.
Kiedyś kopało się go po du**e jak był hipisowskim ćpunem, w podstawówce wywołany do odpowiedzi nigdy nic nie wiedział...taki tuman ze spuszczoną głową.
no jest, wiadomo :-D