Publiczny spór Andrzeja Dudy i Jacka Kurskiego nie jest przypadkiem – to symptom głębszego kryzysu na prawicy. Były prezydent spóźnioną odwagą podważa autorytet lidera, były szef TVP broni go w desperackim tonie, a Jarosław Kaczyński milczy. To milczenie pokazuje, że era niekwestionowanego przywództwa dobiega końca. Najciekawsze w całej tej wymianie zdań jest to, że Kaczyński milczy. Kiedyś takie słowa – podważające jego zdolność przywódczą – spotkałyby się z natychmiastową, brutalną odpowiedzią partyjnej machiny. Dziś prezes ogranicza się do obecności w mediach kontrolowanyc
Dlaczego? Mamy Rycerzy Chrystusa mamy rycerzy Maryii i parę innych mamy obrońców granic mamy walecznych kiboli niech jadą i walczą o sławę i chwałę. Na czele z Bąkiewiczem Mejzą i Brałnem.
Nie ma co wsadzać pisowców bo nowy tak jak i stary cep będzie ułaskawiał