Jak dla mnie tatuaże są wyrazem jakiegoś braku akceptacji samego siebie i chęci wyrażenia siebie jak najszybciej przy braku możliwości wyrażania siebie na codzień, tak poprostu. Zn kilka osób z wielką ilością tatuaży to są (absolutnie wszyscy) osoby zagubione w pewnym momencie swojego życia.
Ja jako katolik uważam podobnie.
W szkole powinno się uczyć matematyki, języków itp. W ogóle nie rozumiem jak można się uczyć religii. Przecież to głównie ma być przeżycie duchowe i wiary nie da się nauczyć. Poprostu wierzysz lub nie i tyle. A ten który na pamięć potrafi więcej modlitw wcale prędzej do nieba nie pójdzie, bo nie o to w tym chodzi. A jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi.
Drży,bo się dowiedział, że na paradzie równości będzie mocno nadużywany.