- Byłem w szoku, bo on handlował narkotykami, chciałem dowiedzieć się czegoś więcej, zdemaskować go - mówi pan Adam, który przez kilka tygodni utrzymywał znajomość z mężczyzną. Umawiali się na transakcje, ksiądz miał przynosić narkotyki i sprzedawać je nawet w pobliżu plebanii.
A. Nowak zgłosił sprawę policji. - Chciałem zebrać jak najwięcej dowodów, miałem screeny naszych rozmów - mówi. W telefonie jego numer miał zapisany jako “Ksiądz Krzysztof – diler". Mieli też kontakt w aplikacji randkowej. - On umawiał się na grupowe spotkania z mężczyznami, jego opisy były jednoznaczne 
Tak też się nie przyda, za bardzo jest umoczony.