A co to za dzicz, obojetnie skad, zeby nas**c obok kibla albo w szafie? U siebie albo u kolegi na imprezie? Ja pierdziele, albo jestem za stary, albo zbyt dystyngowany, bo mi sie to w glowie nie miesci. Rozumiem, ktos sie gdzies zrzygal, roznie bywalo. Ale nas**c?
To dotyczy tylko rozpieszczonych suk i feministycznych knurzyc. Ot takie pi****len*e... prawdziwa kobieta to ostoja która tylko czasami, przy prawdziwym mężczyźnie, pozwala sobie na słabość, ale nigdy nie będzie go traktować jak wycieraczki dla emocji czyt. wahań nastroju. Tak jak prawdziwy facet nie da po sobie poznać złości, smutku czy innych uczuć które mogłyby sprawić ból innym.
Stare zdjęcie, jeszcze zęby byli w paszczy pana przewodniczącego.