Pracowałem kiedyś w pomocy drogowej i zabierałem auto z takiego zdarzenia. Mąż z żoną jechali na wakacje, stali jako pierwsi na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Pani trzymała właśnie w taki sposób nogi. Na tym skrzyżowaniu doszło do kolizji i jedno z aut, wytrącone ze swojego toru jazdy, wpadło w ich stojący pojazd. Odpaliły się poduszki i efektu raczej wszyscy się spodziewacie.
Wakacyjny wypad skończył się na feralnym skrzyżowaniu - pan ze mną lawetą do ASO, a pani do szpitala na chirurgię szczękową.
Bardzo interesująca i pouczająca konwersacja. Na Wiosze podobno miała być wiocha a to jest gów.o. Co autor chciał przekazać zamieszczając taki szajs?