Chcącemu krzywda się nie dzieje. A jak incel wkłada „lafiryndzie” (cokolwiek ma to znaczyć), to jest jej wart w równym stopniu, co ona jego.
już lajkuję i pozwalam coraz głupszym ludziom władać mediami i planetą... i tu: psikus, fikus ( czy tam fiskus ) - kto od teraz kota polajkuje, temu w dupsko 2 c**je ... czary, mary - obwisłe wary ;)
Jak byłem jeszcze nastolatkiem, czyli ponad 2 dekady temu, jedną z moich pierwszych prac była praca jako magazynier wydający części na linie montażową (elektronika - drobnica). Na linii siedziały same babki. Co ja się nasłuchałem, to uszy więdły. Darły się na pełny głos. Jeszcze jak opowiadały o rodzinie, czy planach, to pół biedy. Ale one potrafiły krzyczeć o tym, jak ją stary przekładał. Dosłownie. Stare baby :)
Rozbieralo się i myło również klawiatury (myło klawisze, czyściło dokładnie wszystko pod nimi), z tym że klawiatura kiedyś to był kawał solidnego ciężkiego sprzętu.
Chcącemu krzywda się nie dzieje. A jak incel wkłada „lafiryndzie” (cokolwiek ma to znaczyć), to jest jej wart w równym stopniu, co ona jego.