Wężowi od razu obciął głowę więc tylko nerwy działały więc luz ale rybe żywcem patrosząc i specjalnie odginając głowę żeby jeszcze żyła na talerzu to masakra!
trudno ocenić, jak wyglądała prawda, czy straż zareagowała dopiero po telefonie, czy już po wezwaniu osobistym. Straż też potrzebuję chwili, by udać się na akcję, oni nie siedzą w strojach gaśniczych w remizie. Jeśli wozy wyjechały zaraz po telefonie, to raczej z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że już byli w trakcie akcji. No i pojęcie czasu jest bardzo różne w czasie takiej sytuacji - czekając na pomoc czas płynie bardzo wolno ...
Wężowi od razu obciął głowę więc tylko nerwy działały więc luz ale rybe żywcem patrosząc i specjalnie odginając głowę żeby jeszcze żyła na talerzu to masakra!