Ja już widziałem wiele w swoim życiu. Też zdarzyło mi się trafić do "Januszexów" gdzie zwlekano z wypłatami. Miesiąc, czasami dwa. Jednak nikt nie był na tyle bezczelny, co Sakiewicz, by nie płacić swoim pracownikom pół roku, a jednocześnie latać na kolację do Monako. To już jest chyba najwyższy level "Janusza biznesu".
Idę się wyszczać