W takiej sytuacji pracodawca - w tym przypadku podatnik - powinien pogonić takiego pracownika na zbity pysk i znaleźć kogoś odpowiedzialnego. Tyle że wśród polityków ktoś taki to towar deficytowy.
Kiedyś dysko polo leciało w najgorszych mordowniach gdzie waliło moczem, był jeden syf i wchodziło się tam w ostateczności żeby wypić szybkie piwo i uciekać.Teraz jakoś nie trafiam do jakiś spelun gdzie straszą ludzi taka tfu-rczością.
To dlaczego dla kleru największy skarb to skarby materialne a nie żadne cierpienie? I w ogóle jak trzeba mieć nasrane pod beretem (czy raczej biretem) żeby opowiadać takie brednie. To w takim razie np. lekarze, strażacy, ludzie bezinteresownie pomagający potrzebującym powinni smażyć się w piekle bo pozbawiają innych najkrótszej drogi do nieba. Brak słów żeby komentować ich opowieści.
A po czym odróżnić baribala od grizzly? Baribal wspnie się za tobą, grizzly zgnie drzewo do ziemi!