To syndrom szczęśliwego niewolnika.Wypowiadał się na ten temat psycholog. Ja z zagłębianiem się w ludzkie umysły nie mam nic wspólnego więc ubiorę to w własne proste słowa,które dotrą nawet do tych najbardziej mentalnie opornych- Beee Beee Beeeee.
Wystarczy zamienić słowo Religia na „Maseczka” i całokształt nabiera dopiero wtedy realnego zagrożenia. Katolik,Mormon,Świadek Jehowy czy inna religijna osoba nie stanowią dla mnie kompletnie zagrożenia,w przeciwieństwie do psychopatów z WHO i wszystkich którzy się z nimi utożsamiają.
To patetyczne poprawianie wstazek na wiencu, ci snajperzy broniacy Kaczynskiego przed miloscia narodu, ta milicja zwieziona z calego kraju...bedzie sie dzialo!
niestety, wszyscy tak mamy. dobrze, gdy tylko dwie. wiadomo czego się trzymać.