Bardzo dobra myśl, szczególnie w stanach. Tam od zasadzenia kary śmierci na wykonanie wyroku oczekuję się nawet kilka lat. To daje dużo czasu ma myślenie.
Najgorzej było latem. Opary gó**a, pot, łzy, milion much. Najfajniej jak czasem jakiś zabłąkany szerszeń wleciał przez okienko w drzwiach. Wtedy najgorsze zatwardzenie przechodziło natychmiast w eksplodującą s**czkę. No i te zimowe nocne niestrawności po Wigilii przy -15 stopniach gdy jaja zamarzały. Ehhh, łza się w oku kręci gdy tak wspominam.
i na pewno w Rzeszowie teraz już tęsknią za SS Galizien,tak jak Wolne Miasto Gdańsk za Wehrmachtem