nie znam tego przypadku, więc nie będę go oceniał, ale prawda jest taka, że dla wielu "biednych " rodzin dzieci są, lub by były w jeszcze większym zakresie przy większej pobłażliwości służb, źródłem zarobków, a pieniądze na nie otrzymywane są lub by były wydawane w zupełnie innym celu.
jak dla mnie chore. Nie chcę dać, to nie daję. Jak nie chcę przyjąć, to nie przyjmuję. Ale takie coś to robienie sobie kpiny z księdza, kolędny, katolików i obyczajów.
Widziałem go przy "starej czwórce" pomiędzy Jarosławiem a Oleszycami, stał przy jakimś domu z prawej strony jadąc od Jarosławia ;)