Ten posiłek wcale nie jest darmowy. Policzmy, podróż na lotnisko, zjedzenie, przebukowanie i powrót - musiał na to lekko z 3-4 godziny stracić. Zeżarł pewnie tyle że można to w markecie kupić za 10 złotych ale też musiał wydać na bilet w dwie strony. Normalnie król życia znalazł sobie zajęcie za 2 w porywach 3 złote na godzinę, tak trzeba żyć.
"Wyjedź na Mauritiusa, albo na Fidżi, tam natura daje wszystko, czego potrzebujesz do życie temperaturę, wodę i jedzenie, tylko sama musisz je zdobyć" (poza temperaturą), reszta to zwykły konsumpcjonizm.
Kolejne brednie prawacko-katolickiego de**la w funkcji prezydenta.