Widzę,że wszyscy tolerancyjni dla zakłócaczy ciszy nocnej. Proponuję pomieszkać jakiś czas pod mieszkaniem imprezowiczów i krzykaczy i wstać "wypoczętym" do pracy. Każdy ma prawo do spędzania czasu jak chce, nikt nie zabroni imprezować, jęczeć podczas bzykania, ale do cholery gdzie moje prawo do ciszy w nocy?! Nie da się spać jak nad głową rąbią i krzyczą. Ja na szczęście załatwiłam sprawę przez dzielnicowego i właściciela mieszkania, bo chodziłam jak cień w ciągu dnia. Wprowadzasz się do bloku to pomyśl: ściany są jak tektury przez które wszystko słychać, za ścianą mieszkają inni lu
Widzę,że wszyscy tolerancyjni dla zakłócaczy ciszy nocnej. Proponuję pomieszkać jakiś czas pod mieszkaniem imprezowiczów i krzykaczy i wstać "wypoczętym" do pracy. Każdy ma prawo do spędzania czasu jak chce, nikt nie zabroni imprezować, jęczeć podczas bzykania, ale do cholery gdzie moje prawo do ciszy w nocy?! Nie da się spać jak nad głową rąbią i krzyczą. Ja na szczęście załatwiłam sprawę przez dzielnicowego i właściciela mieszkania, bo chodziłam jak cień w ciągu dnia. Wprowadzasz się do bloku to pomyśl: ściany są jak tektury przez które wszystko słychać, za ścianą mieszkają inni lu