znam to miejsce. To kurort nad polskim morze. Znak jest ustawiony przy ścieżce turystycznej. Ścieżka nie ma statusu drogi publicznej. Dla tutejszych "znawców" PRD - wystarczyło postawić tabliczkę z odpowiednią adnotacją. W końcu w Polsce wystarczy dokument tożsamości by jeździć rowerem po drogach publicznych. A po tej ścieżce jeżdżą również dzieci i młodzi nastolatkowie. Jak mają odebrać takie zestawienie znaków? Wiadomo że jak największą i niezrozumiałą głupotę. Brawa dla pomysłodawcy.
związek partnerski