W centrum Kielc, na ulicy Sienkiewicza 63, jest jeden z departamentów Urzędu Marszałkowskiego woj. świętokrzyskiego. W okolicy wszystkie niebieskie koperty zajęte ekstra samochodami. Rano, przed otwarciem urzędu, wysypują się z aut młode panie, pachnące drogimi perfumami i bynajmniej mające problemy ruchowe upoważniające do posiadania "karty inwalidy". Szybciutko, żwawo, lecą do urzędu. Karty oczywiście za szybą (pewnie rodziców lub dziadków), darmowe parkowanie, ot, nowa "dobra" zmiana.
A czy to prawda że jeśli komuś dam klawiaturę od kompa to wcale nie znaczy że się nauczy pisać w jakimś zrozumiałym języku?