Biedny mąż. Nie zejdzie na zawał w wieku 45 lat, albo nie dostanie depresji i nie podynda, będzie się cieszył długo dobrym zdrowiem. Powinien tę chorą zołzę zostawić, jak tak można człowiekowi robić.
Jak jeszcze mieszkałem w Polsce, dom był stary, ściany grube, wentylacji brak - okna się czasem otwierało, jeżeli się dało, bo potrafiły spuchnąć w futrynie do tego stopnia, że nie dało się otworzyć albo były krzywo założone przez "fachowca". Część okien plastikowa, a część stara drewniana. Przeciągów nie było, ogrzewanie węglowe... I jakimś cudem nie było wilgoci ani grzyba na ścianach.
Chyba lewacko-tęczowe