Ze dwa lata temu 3 miesiące się spóźnialiśmy z kolegami z zapłatą za gaz. Przyszli z gazowni odłączyć nam gaz ale wyczailiśmy ich wcześniej. Jednego praktycznie wynieśliśmy z klatki. Tak się odgrażali, że z policją przyjadą:D I co? I nic, dwa tygodnie zbieraliśmy kasę i w końcu zapłaciliśmy.
Hah i w końcu wiadomo gdzie jest Nemo xD