Na filmie wyraźnie widać, kiedy ten ziomek przypala aktora papierosem w szyję aż ten odskakuje. To jest kadr z tej sceny, to tak dla mniej spostrzegawczych.
Nie widzę tu empatii. Nauki też nie. Kiedyś byłem przekonany, że można być ateistą i dobrym człowiekiem. Wiocha skutecznie, dzień po dniu, pozbawia mnie złudzeń. A może się mylę i są tu jeszcze ateiści, którzy nie są fanatykami?
Nie zazna dusza spokoju, dopóki nie spocznie w Panu. Na dłuższą metę nie da się żyć samą doczesnością i nigdy świątynie konsumpcji nie zastąpią świątyń ducha, dla tego jak wszystko się już przeje, to zatęsknią za tym co ponadczasowe...
Nie jest obojętne, fura po lewej lepsza.