Lekarz widzi pacjenta raz dziennie na obchodzie. Bohatersko wypisuje recepty i zalecenia dla personelu. Podawaniem leków 3 razy dziennie zajmują się pielęgniarki. Leczenie nie wymaga stałej obecności lekarza przy łóżku. Mamy tysiąc szpitali i 15tys. zakażonych wirusem. Średnio 15 pacjentów na każdy szpital w przeciagu 2 miesiecy. Na mecz 4 ligi jednorazowo chodzi więcej ludzi niż łącznie umarło od wirusa. Pandemia...
Jeśli nie ma Boga, magji, to powiedz jakim cudem łącząc pierwiastki powstało zycie. Jedz do jakiegoś laboratorium, połącz ze sobą tlen azot węgiel żelazo cynk itp itd i stwórz coś co będzie żyło, nauka wszystkiego nie wyjasnia
Ta droga prowadzi do nikąd.Bo ci ludzie mogą powiedzieć jeśli mamy się leczyć we własnym zakresie to oddajcie kasę którą zabieracie na nfz.Jeśli oddali by im kasę medycy zostali by bez kasy.Błędne koło bo rząd nie ma własnej kasy musi komuś zabrać by komuś dać.
Ja chyba jestem jakis inny :-) Cale zycie tak nie wypoczalem jak za czasow kwarantanny. Nikt nie zawracal doopy. Klienci nie dzwonili. Bloga cisza i spokoj. Czas na wszystko. Zona, dziecko, codzienne treningi po 2 godziny. Nawet jak urlop sie bralo to z tylu glowy sie kolatala praca, ktos zadzwonil z problemem i sie myslalo. A tu 1.5 miesiaca telefon mogl lezec nie ruszany. A wlosy tez mozna samemu obciac maszynka. Moze nie bedzie to fryz na playboya ale zarosnietym tez nie bedziesz. Wszystko to kwestia podejscia do tematu i zycia ;-)
Cóż, szacunek dla niego za szczerą i otwartą samokrytykę :D I to tak publicznie :D