Ale głupi g**jek nie wspomniał, jak tu można by podatki uprościć. Skoro nie można ruszyć pitu i citu, ani absurdalenj progresji podatkowej, to może chociaż kretyński podatek od spadków, kretyński pcc i już absolutny szczyt upadku rozumu: podatek belki.
Trafne spostrzeżenie.