Wpiszcie sobie hasło w google "Bractwo bang-gang" to zrozumiecie ten fenomen. Dla tych fotografów liczy się głównie nagroda Pulitzera. Potem żyją sobie jak pączki w maśle. By zdobyć taka nagrodę muszą często odrzucić ludzkie emocje i być jak maszyna do reportażu.
flaczego Dubaj i Singapur nie przyjmuje braci