przez korki spóźniłam się na wczorajsze Fryderyki. kiedy weszłam impreza trwała już jakieś pol godziny. przy jeszcze nieczynnym barze stał Maleńczuk domagający się alkoholu. barman mówił, że będzie dopiero po imprezie, ale Maleńczuk nalegał. barman nalał mu wódkę, sięgał po sok, ale piosenkarz krzyknął: "czysta, bez tego gó**a."
później powędrowałam na balkon, miałam fatalne miejsce(widziałam 1/4 sceny), wszystkie fajne były już zajęte i dwadzieścia minut przed końcem gali zeszłam na dól, żeby obejrzeć na plazmach finał.
znów natknęłam się na Maleńczuka. zaczął do mnie zagadywać ja
nie zapłącił to ma